AlarmKrajRegionWiadomość dnia

Mysłowice: Pogotowie przejechało pół tysiąca kilometrów do umierającego psa? [WIDEO]

-Na miejscu zastaliśmy opiekunkę psa, która w naszej ocenie właściwie czekała na śmierć tego zwierzęcia, bo nie planowała udzielić mu opieki weterynaryjnej. W związku z tym to zwierzę zostało natychmiast przez inspektorów pogotowia dla zwierząt odebrane i przetransportowane do przychodni weterynaryjnej – mówi Grzegorz Bielawski z Pogotowia dla Zwierząt. Psa nie udało się uratować. Sąsiedzi potwierdzają, że zwierzę nie było w najlepszej kondycji.

 

-To każdy panu powie, że to były tylko żebra, a to był dog, taki duży – mówi anonimowo jedna z mieszkanek pobliskiego bloku. Kinga Małek, właścicielka psa przyznaje, że nie udała się z nim do weterynarza, ale uważa, że pies chorował. -Nie głodziliśmy Bruna. Bruno był zawsze przyjacielskim psiakiem, biegał po placu. Przed naszym wyjazdem zaczął powoli chorować i wydaje mi się, że to zaczęło się kumulować i wykorzystali sytuację – mówi Kinga Małek. Wszelkie wątpliwości ma rozwiać sekcja zwłok psa.

 

 

Tagi
Pokaż więcej

Zobacz również

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close