Sport

Adamek: Pozostanę chłopakiem ze wsi, który walczy

„Taktyka przygotowana z trenerem Andrzejem Gmitrukiem była taka, że punktuję, czekam na cios, a czy kopnę prawą czy lewym sierpem, to i tak konia przewrócę” – mówił niespełna 33-letni Adamek, po którego uderzeniu Gołota był liczony już po dwóch minutach pojedynku.

„Jeśli w ringu czekasz, wówczas może się zdarzyć, że to ty, a nie przeciwnik znajdzie się na ziemi. W piątej rundzie czułem, że jest przymroczony i nie mogłem stracić szansy” – dodał.

W debiucie w kategorii ciężkiej Adamek pokazał, że dysponuje bardzo silnym uderzeniem i bez trudu dwukrotnie przewrócił ważącego 116 kilogramów Gołotę.

„Ojciec był silny, więc ja też taki jestem – śmiał się zwycięzca walki. – Do ringu wchodzę z wiarą, że będzie dobrze. Czułem, że wszystko ułoży się po mojej myśli. Mam szybkość, dynamikę, psychikę, serce do boksu, mocną głowę. Jest wszystko. Teraz czas na odpoczynek i do roboty”.

Adamek nie zamierza wracać do wagi junior ciężkiej (tym bardziej półciężkiej). „Nie mam z kim rywalizować, dlatego zrezygnowałem z pasa IBF. Zapomnijmy o konfrontacji z Bernardem Hopkinsem, do niej nie dojdzie, bo on nie podpisze kontraktu na wagę ciężką” – stwierdził dwukrotny mistrz świata.

Wychowanek Górala Żywiec nie ukrywa, że marzą mu się pojedynki z największymi sławami pięściarstwa. „Dostanę jeszcze ze dwie szanse i za rok o tej porze mogę bić się z Kliczkami o mistrzostwo świata. Nikogo się nie boję. Wcześniej była od nich propozycja, ale na trzy tygodnie przed walką. A ja nie wejdę do ringu, kiedy nie jestem przygotowany, tylko po to, aby zarobić parę złotych”.

Na temat mocno poobijanego Gołoty powiedział: „Zawsze proszę Boga, aby i ja, i mój przeciwnik, cały i zdrowy wszedł i wyszedł z ringu. Przyjął dużo ciosów, ale stał jakby liczył na jakiś cios, który spowoduje, iż on wygra. Na koniec nie podał mi ręki, ale ja go klepnąłem, jak człowiek. Dziś jestem zmęczony, a tak w ogóle to poszedłbym z nim na wódkę, czemu nie”.

Adamek niedzielę spędzi w Polsce – na poprawinach wesela córki jednej ze swych sióstr. Z hali w Łodzi wyjechał po północy, ale jeszcze do niej wrócił. Okazało się, że w roztargnieniu zapomniał o badaniu antydopingowym.

Tagi
Pokaż więcej

Zobacz również

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

×

Szanowni Państwo, w związku z obowiązywaniem przepisów RODO informujemy, iż jako podmiot przetwarzający dane osobowe realizujemy swoje obowiązki zgodnie z nowymi standardami. Prosimy o zapoznanie się kliknij by zapoznać

Close