Sport

GKS z Pucharem!

Gdańszczanom nie udał się rewanż za finał PP z 2006 roku a dzięki wtorkowemu zwycięstwu tyszanie zdobyli trofeum na własność. Przez 60 minut spotkania w rolach głównych występowali bramkarze. O wiele więcej pracy miał Przemysław Odrobny, który wychodził obronną ręką z niemałych opresji. Także bramkarz GKS-u stanowił zaporę nie do przejścia dla gdańszczan, choć miał on w meczu nieco mniej pracy niż jego kolega z Gdańska.

Mecz rozpoczął się dość brutalnie, już w 4. minucie Sebastian Gonera rzucił na bandę i zranił Mateusza Strużyka a arbiter spotkania odesłał go do szatni. Za chwilę na ławkę kar powędrował Jakubik, jednak gospodarze nie wykorzystali okresu gry w podwójnej przewadze. Krążek znalazł się wprawdzie w bramce tyskiej, jednak sędzia nie uznał gola strzelonego łyżwą.

W dalszej części meczu inicjatywę mieli tyszanie, jednak nie byli w stanie pokonać Odrobnego. Na bramkę gdańską raz po raz sunęły ataki gości, a reprezentacyjny bramkarz wygrywał nawet pojedynki z trzema rywalami, leżąc już na lodzie. Gdańszczanie nastawili się na kontry, zatracili jednak skuteczność, która prezentowali w półfinałowej potyczce z Cracovią. W ostatnich minutach meczu gdańszczanie zdobyli się na jeszcze jeden zryw, a m.in. Jarosław Rzeszuko trzykrotnie strzelał na bramkę GKS. W dogrywce obydwie ekipy zagrały dośc zachowawczo, jedynie w jej końcówce Mikołaj Łopuski i ponownie Rzeszutko wypracowali sobie klarowne sytuacje do strzelenia bramki, na posterunku był jednak Sobecki.

Karne celnym strzałem rozpoczął Robin Bacul, po chwili wyrównał Peter Hurtaj, kolejnych egzekutorem był Tomasz Proszkiewicz i po jego strzale krążek znów znalazł się w bramce gdańskiej. Kapitanowi gdańskiej drużyny – Bartłomiejowi Wróblowi nie udało się w odpowiedzi wyrównać i przed okazją zakończenia meczu stanął Piotr Sarnik. Prawoskrzydłowy wicemistrzów Polski pokonał Odrobnego i zapewnił swojej ekipie triumf w pucharze.  – To był ciężki mecz, zaczęliśmy od osłabienia, później graliśmy już zdyscyplinowanie i wypracowaliśmy sobie przewagę. Już w drugiej tercji mogliśmy rozstrzygnąć mecz na swoją korzyść, nie strzeliliśmy jednak bramki. Udało nam się to dopiero w karnych – powiedział po meczu trener GKS Tychy Miroslav Ihnaczak.

Gratulacje dla Tychów, wygrali po karnych, które są elementem hokeja ale są też wielką loterią. Myślę, że mimo iż bramek nie było, mecz mógł się podobać, było dużo starć, spięć, dużo sytuacji bramkowych. Bramkarze bronili dziś wspaniale, w karnych niestety nam nie poszło, jedno pudło i przegraliśmy -powiedział po meczu trener Energi Stoczniowca Henryk Zabrocki.

GKS Tychy – Energa Stoczniowiec Gdańsk 1:0 (0:0, 0:0; 0:0; 0:0; karne 3:1)

Bramki w rzutach karnych – dla GKS: Robin Bacul, Tomasz Proszkiewicz, Piotr Sarnik, dla Energi Stoczniowca: Peter Hurtaj.
Kary: GKS – 33 min. (w tym kara meczu dla Sebastiana Gonery za zranienie przeciwnika w 4. minucie), Stoczniowiec – 10 min. Widzów: 4000

 

 

Tagi
Pokaż więcej

Zobacz również

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

×

Szanowni Państwo, w związku z obowiązywaniem przepisów RODO informujemy, iż jako podmiot przetwarzający dane osobowe realizujemy swoje obowiązki zgodnie z nowymi standardami. Prosimy o zapoznanie się kliknij by zapoznać

Close