Sport w regionie

Kibicowska przyjaźń ponad granicami

I ci najmłodsi i ci najstarsi kibice zawsze na Cichej dają z siebie wszystko. A niebieski to dla nich najważniejszy kolor. Choć jest jeszcze jeden, który upodobali sobie wyjątkowo mocno. Bo jak mówią, choć dzielą ich kilometry to łączy ich przyjaźń, która swoje początki ma w 2003 roku i trwa do dzisiaj. Wystarczy spojrzeć zdjęcie z finału Ligi Europejskiej, w którym Atletico Madryt pokonało Fulham Londyn, a na którym widać flagę Ruchu Chorzów.

Z kolei flagi, banery czy przyśpiewki Atletico usłyszeć można na Cichej. Jak zapowiadają władze klubu, w nowym sezonie ta współpraca pomiędzy kibicami może być jeszcze lepsza. – Przyjeżdżają na różne turnieje, ale również zapowiadają swój przyjazd na nasze mecze, więc chcemy by ta współpraca wyglądała jeszcze lepiej, dlatego na pewno tych wyjazdów, tych wymian między kibicami Ruchu Chorzów i z Atletico Madryt będzie jeszcze więcej – zapewnia Mariusz Gudebski, rzecznik prasowy Ruchu Chorzów. Tym bardziej, że i okazji do wyjazdów może być więcej. „Niebiescy” przecież wciąż liczą się w walce o europejskie puchary. Również na przyszły sezon zaplanowany jest mecz towarzyski Ruchu z Atletico w Chorzowie.

Przyjaźń „Niebieskich” z kibicami Atletico nie jest jednak jedyną europejską sztamą. Dziś już nikogo nie dziwi, że wśród włoskich fanów oprócz „forza Juve”, usłyszeć można pieśń na cześć warszawskiej Legii. Bo kibiców Legii i Juve łączy prawdziwe braterstwo. – Nasz polski futbol nie jest na jakimś światowym poziomie i raczej ciężko doczekać aż zagramy w Lidze Mistrzów, a jednak widzimy, że na tych salonach europejskich też wiedzą, że jest Ruch czy Legia – przyznaje Jacek Domagała, kibic Legii Warszawa.

Wiedzą też, że jest GKS. Przyjaźń katowiczan z południowymi sąsiadami trwa już dobrych kilkanaście lat. – Nasi kibice spędzali wakacje w okolicach Ostravy, gdzie spotkali kibiców Banika, no i zgadali się, że podobne miasta, podobne kluby oraz tradycja, ostatecznie kibice Banika naszych kibiców zaprosili na mecz do Ostravy – mówi Andrzej Zowada, rzecznik prasowy GKS-u Katowice. I tak już zostało.

Zdaniem Jerzego Dudały, autora książki o kibicach takie europejskie zgody dają szanse na poznanie zupełnie innego kibicowania. – Wiadomo, że każdy kraj, każde miasto ma swoją specyfikę i to kibicowanie jest niepowtarzalne, na przykład we Włoszech jest duży nacisk na pirotechnikę, na oprawy, na rytmiczne długie piosenki – wyjaśnia.

Na polskich stadionach też jest oprawa, też są piosenki. Niektóre znane i śpiewane także zagranicą. Być może kiedyś doczekamy się tego, że na te europejskie salony nie tylko wchodzić będą polscy kibice, ale w końcu także piłkarze.

Pokaż więcej

Zobacz również

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

×

Szanowni Państwo, w związku z obowiązywaniem przepisów RODO informujemy, iż jako podmiot przetwarzający dane osobowe realizujemy swoje obowiązki zgodnie z nowymi standardami. Prosimy o zapoznanie się kliknij by zapoznać

Close