Skip to content

„To my zawiadomiliśmy policję”. Miasto Bytom komentuje akt oskarżenia ws. nielegalnego składowiska

11 lutego 2026
Redakcja
Bytom komentuje akt oskarżenia
„To my zawiadomiliśmy policję”. Miasto Bytom komentuje akt oskarżenia ws. nielegalnego składowiska (fot. UM Bytom)

Choć policyjny komunikat o akcie oskarżenia dla byłego prezesa spółki komunalnej brzmiał jak grom z jasnego nieba, dla władz Bytomia to finał walki, którą same rozpoczęły w 2019 roku. „To dla nas bardzo dobra wiadomość” - słyszymy w Urzędzie Miejskim w Bytomiu. Sprawa dotyczy terenu przy ulicy Magdaleny i Strzelców Bytomskich, gdzie pod ziemią zakopano fortunę w toksycznych odpadach. Koszt sprzątania? Może sięgać setek milionów złotych.

 

Dotarliśmy do szczegółowych wyjaśnień rzeczniczki Urzędu Miejskiego w Bytomiu, Małgorzaty Węgiel-Wnuk. Miasto nie tylko wiedziało o procederze, ale aktywnie sprzeciwiało się próbom umorzenia tego postępowania w przeszłości.

Miasto jako oskarżyciel: „Walczyliśmy o to od lat”

Jak wynika z informacji przekazanych przez rzeczniczkę, impuls do śledztwa wyszedł z samego magistratu oraz ówczesnego Bytomskiego Przedsiębiorstwa Komunalnego (obecnie Bytomskie Wodociągi).

- Zawiadomienie w tej sprawie złożyliśmy jako gmina w 2019 roku. Dotyczyło ono działania na szkodę spółki i wywiezienia na jej teren gigantycznej ilości odpadów. Zostały tam zakopane, uniemożliwiając rekultywację i jakiekolwiek wykorzystanie tych gruntów - wyjaśnia Małgorzata Węgiel-Wnuk. - Bardzo się cieszymy, że po latach walki i sprzeciwianiu się wnioskom o umorzenie, prokuratura skierowała wreszcie akt oskarżenia do sądu.

Pętla na szyi spółki: decyzja administracyjna już w toku

Policja i prokuratura poinformowały o wystąpieniu do Prezydenta Miasta o wydanie decyzji nakazującej usunięcie odpadów. Okazuje się, że Bytom nie czekał na oficjalny komunikat policji i podjął działania znacznie wcześniej.

W czerwcu ubiegłego roku miasto wszczęło postępowanie administracyjne w sprawie nakazu usunięcia odpadów. Adresatem są Bytomskie Wodociągi, które obecnie są właścicielem skażonego terenu przy ulicy Magdaleny i Strzelców Bytomskich.

- Należy pamiętać, że spółka jest właścicielem terenu, a nie właścicielem odpadów. To ona padła ofiarą tego procederu - zaznacza rzeczniczka.

Setki milionów za czystą ziemię

Prawdziwym wyzwaniem nie są jednak same paragrafy, a logistyka i pieniądze. Skala skażenia terenu przy ulicy Magdaleny i Strzelców Bytomskich jest porażająca. Wstępne szacunki sprzed kilku lat mówiły o kwotach, których żaden samorządowy budżet nie jest w stanie udźwignąć.

Największe wyzwania stojące przed miastem:

  • Finanse: koszty uprzątnięcia terenu mogą sięgać setek milionów złotych. Miasto już teraz zapowiada, że będzie ubiegać się o gigantyczne dofinansowanie zewnętrzne.
  • Ekspertyzy: konieczne jest sporządzenie nowych, szczegółowych badań, które dokładnie określą, co zostało zakopane pod ziemią i jak bezpiecznie to zneutralizować.
  • Czas: Miasto czeka na prawomocne wyroki skazujące, które otworzą drogę do odzyskania środków od winnych katastrofy ekologicznej.

Finał śledztwa i akt oskarżenia dla 68-letniego byłego prezesa to sukces policjantów z Wydziału do Walki z Przestępczością Gospodarczą, ale dla Bytomia to dopiero początek drogi do rekultywacji „bomby”, którą podłożono pod miastem lata temu.

Tagi

Podobne wpisy

  • Grzegorz Poloczek: Idę do przodu, ale nie zapominam o tym, co było

    Monika Sławik
  • Udaremniono bójkę pseudokibiców.

    Napięta sytuacja w centrum Chorzowa. Policja uniemożliwiła konfrontację pseudokibiców [WIDEO]

    Redakcja
  • kaski dla dzieci

    Ważne zmiany w przepisach. Od 3 czerwca obowiązkowe kaski dla dzieci i młodzieży!

    Redakcja

Sfinansowano w ramach reakcji Unii na pandemię COVID-19

Finansowanie strony: Śląskie Finansowanie strony: PARP