Film „Niebezpieczni dżentelmeni” wchodzi na ekrany kin 20 stycznia. To również najnowsza produkcja, która otrzymała dofinansowanie ze Śląskiego Funduszu Filmowego. M.in. tak od 15 lat pomaga filmowcom Silesia Film.
- Odsetek filmów, które otrzymują dofinansowanie i się o nie starają, jest dużo mniejszy, niż tych filmów, które są w ogóle realizowane w regionie. Znacznie więcej filmów wspieramy logistycznie, operacyjnie i organizacyjnie. Te filmy są realizowane w regionie, ale niekoniecznie sięgają po środki funduszu – mówi Patrycja Młynarczyk, kierownik Silesia Film Commission.
Wsparcie polega też na konsultacjach i przekazywaniu wiedzy. Dobre miejsce może być kluczem do sprawnej pracy na planie zdjęciowym.
- Lokacja to miejsce, które ma zagrać w filmie. Bardzo często nasz dział dostaje zapytanie, na przykład: „czy macie jakieś miejsce, które mogłoby zagrać szpital” i wtedy odpowiadamy: „tak, oczywiście to jest liceum Adama Mickiewicza w Katowicach, trójka”. Mniej więcej na tym to polega – mówi Ewa Sadkowska, dyrektor Silesia Film.
Film „Niebezpieczni dżentelmeni” z gwiazdorską obsadą również był realizowany na terenie woj. śląskiego, w Bielsku-Białej. Opowiada historię zakopiańskiej bohemy. Tomasz Kot wciela się w rolę Tadeusza Boya-Żeleńskiego, Marcin Dorociński odgrywa Witkacego, jako Joseph Conrad wystąpił Andrzej Seweryn, a Bronisławem Malinowskim stał się Wojciech Mecwaldowski. Razem mają rozwikłać zagadkę morderstwa po mocno zakrapianej, całonocnej imprezie.
- Można na ten film przyjść nie mając pojęcia o tym, kim byli ci ludzie. Poza faktem, że coś się obiło o uszy i o tym była kartkówka w szkole. Można po prostu się na nim dobrze bawić. Znając te postaci, to powstają dodatkowe piętra interpretacyjne. Bo choć jest to historia fikcyjna, to bardzo dużo jest w niej prawdy – mówi Maciej Kawalski - reżyser „Niebezpiecznych dżentelmenów”.
Śląska premiera z udziałem reżysera i aktorów odbędzie się we wtorek, 17 stycznia, o godz. 18.30 w kinie Rialto w Katowicach.
Łukasz Kądziołka