Skip to content

Gołecki o muzyce, marzeniach i przyszłości bez AI

24 sierpnia 2026
Monika Sławik
fot. TVS

Paweł Gołecki od lat jest obecny na scenie muzycznej i regularnie pojawia się także w TVS. Jak sam mówi, jego relacja z naszą stacją sięga nawet 2013 roku, gdy  na Szlagierowej Liście pojawiła się jego piosenka „Dziewczyna ze snu”. Dziś natomiast artysta wraca z kolejnym utworem. „Góraleczko szukam Cię” ma być lekką, taneczną propozycją, która pozwoli jeszcze na chwilę zatrzymać wakacyjny klimat.


Paweł nie jest więc nową twarzą w TVS! Jak przyznaje, przez lata zdążył już wręcz przyzwyczaić się do obecności stacji i Szlagierowej Listy w swojej muzycznej drodze. Odkąd zaprezentował „Dziewczynę ze snu”, artysta regularnie wraca do nas z kolejnymi nagraniami. Jak sam mówi, ma już swój mały zwyczaj związany z premierami!

Poszukajmy góraleczki!

Tegoroczna propozycja ma być przede wszystkim lekką, wakacyjną piosenką, taką, która dobrze sprawdzi się zarówno podczas letnich spotkań, jak i na parkiecie. Miało być dynamicznie, tanecznie i z pozytywną energią. Piosenka powstała z myślą o tym, żeby jeszcze na chwilę zatrzymać wakacyjny klimat i przedłużyć lato, nawet wtedy, gdy kalendarz zaczyna już przypominać, że sezon powoli się kończy. „Góraleczko szukam Cię” wpisuje się tym samym w charakter muzyki, którą Paweł lubi najbardziej (choć sam przyznaje, że trudno byłoby mu zamknąć się w jednym konkretnym stylu). Z jednej strony chętnie sięga po melodyjne kompozycje, z drugiej nie stroni od mocniejszych brzmień. W jego muzyce pojawiają się również wyraźne, gitarowe akcenty, ale obok nich jest miejsce na lżejsze i bardziej taneczne utwory.


Chodziło o to, żeby nagrać coś takiego lekkiego, jeszcze trochę wakacyjnego, żeby trochę przedłużyć to lato nasze. Chyba się udało, bo piosenka jest właśnie dynamiczna, taka do zabawy i do tańca!

– tłumaczy Paweł.


Muzyka była w domu od zawsze

Zanim pojawiły się własne piosenki, koncerty, telewizja i kolejne duże sceny, była muzyka, która towarzyszyła Pawłowi od najmłodszych lat. Jak sam przyznaje, trudno mówić o jednym momencie, w którym zdecydował, że właśnie tym chce się zajmować. Muzyka była bowiem obecna w jego rodzinnym domu, a on bardzo szybko zaczął się nią interesować. Duży wpływ miał Tata, który przez całe życie grał na saksofonie. Występował przede wszystkim na weselach i różnego rodzaju imprezach okolicznościowych. Muzyczne doświadczenia miała również Mama, która grała na akordeonie i uczęszczała do szkoły muzycznej.

Kiedy Paweł był dzieckiem, razem z kolegą potrafił spędzać całe wieczory, a nawet noce, obserwując zespoły grające na weselach. Wtedy wiele takich imprez odbywało się w niewielkich, często przydomowych miejscach, garażach czy stodołach. Dla młodego Pawła nie miało to jednak znaczenia, gdzie odbywa się koncert. Liczyło się przede wszystkim to, co działo się po drugiej stronie. Stali przy drodze albo w pobliżu domu i słuchał muzyków przez długie godziny. Ta dziecięca fascynacja szybko zaczęła przeradzać się w pierwsze próby grania.

Dziś Paweł obserwuje podobną fascynację u swoich dzieci, jednak jak podkreśla, nie zamierza im planować przyszłości. Jeśli pójdą w ślady ojca, będzie to tylko ich decyzja.

Od wesel do własnego zespołu

 

Skoro muzyka była obecna w jego domu, naturalnym kierunkiem stały się występy z tatą i wujkiem. To właśnie oni wciągnęli go do zespołu, z którym zaczął grać na weselach. Początkowo nie był jeszcze wokalistą, z którym kojarzy go dziś publiczność. Jego pierwszym instrumentem była… perkusja! Następnie Paweł został zaproszony do projektu z Krakowa – to właśnie tam dostał mikrofon i po raz pierwszy mógł sprawdzić, jak jego głos brzmi w takim projekcie. Po nagraniu usłyszał od innych muzyków, że wokal dobrze się sprawdził, a zamiast jednorazowej współpracy pojawiła się propozycja, która w dużej mierze zdecydowała o jego dalszej drodze – miał zostać i śpiewać

Dziś na scenie Paweł nie występuje jednak sam – zespół tworzy sześciu muzyków. W składzie są m.in. perkusja, gitara basowa, gitara elektryczna, akordeon, klawisze i skrzypce. Każdy z tych instrumentów dokłada do całości własne brzmienie, dzięki czemu zespół może się swobodnie poruszać między lżejszymi, tanecznymi utworami a mocniejszymi muzycznie numerami. Skład przez lata oczywiście się zmieniał. Muzycy przychodzili i odchodzili, a zespół musiał dostosowywać się do kolejnych zmian.

Piosenka nie powstaje w pięć minut!

 

Gotowy utwór trwa najczęściej zaledwie kilka minut, ale zanim trafi do słuchaczy, za jego powstaniem może kryć się wiele godzin, a nawet miesięcy pracy. Paweł dobrze wie, ile etapów trzeba przejść, zanim pomysł, który pojawia się w głowie, zamieni się w gotową piosenkę. W jego przypadku wszystko zaczyna się zazwyczaj od tekstu. Paweł nie pisze słów sam – współpracuje z autorami, którzy przygotowują dla niego teksty. On natomiast bierze na siebie stworzenie melodii. Kiedy dostaje gotowy materiał, siada najczęściej do gitary albo pianina i zaczyna szukać odpowiedniego brzmienia. Jak się dowiadujemy, czasem pomysł pojawia się zaskakująco szybko!


Zdradzę, że teraz mam nowy numer, jeszcze go nie wydałem co prawda, ale powstał, został wymyślony w ciągu dosłownie trzech minut. Dostałem fajny tekst i siadłem do pianina – jak natchnienie!

– opowiada.


AI w muzyce

Utwory generowane przez AI pojawiają się w internecie na masową skalę, a ich przygotowanie może zająć zaledwie kilka minut. Dla słuchacza oznacza to coraz większą liczbę nowych nagrań, ale dla artystów kolejne pytania o to, jak w takim świecie będzie wyglądała prawdziwa, tworzona przez człowieka muzyka. Z kilkoma gośćmi już poruszaliśmy ten temat, a co o tym wszystkim sądzi Paweł?

Artysta zauważa, że problem z przebiciem się do odbiorcy nie pojawił się dopiero wraz ze sztuczną inteligencją. Jego zdaniem już wcześniej muzyki było tak dużo, że młodym czy mniej znanym wykonawcom trudno było po prostu zwrócić na siebie uwagę. AI może więc jeszcze bardziej zwiększać liczbę dostępnych utworów, ale nie stworzyło problemu od podstaw. Paweł zapewnia, że nie ma większego problemu z rozpoznaniem muzyki wygenerowanej przez sztuczną inteligencję. Jak przyznaje, charakterystyczne wokalne zaśpiewy i linie melodyczne często są do siebie bardzo podobne. To właśnie te elementy sprawiają, że potrafi szybko wychwycić, że z nagraniem nie pracował człowiek.


Myślę, że to się nie przyjmie, że za jakiś czas to po prostu zniknie. Zresztą zawsze było i będzie tak, że jeden człowiek potrzebuje drugiego. Widzimy to na koncertach, bo wychodzimy na scenę i widać, że ci ludzie na nas czekają, że oni po prostu chcą, żebyśmy dla nich grali. Nie wyobrażam sobie, żeby mieli ludzie po prostu przychodzić i na słuchawkach słuchać jakichś sztucznych rzeczy!

– tłumaczy.


Tak spełniały się jego marzenia

Paweł nie ukrywa, że od początku swojej muzycznej drogi miał konkretne marzenia i cele. Nie chodziło jednak od razu o wielkie sceny, telewizję czy festiwale. Wszystko zaczynało się znacznie bardziej zwyczajnie – od grania na imprezach i weselach. Z czasem pojawiały się kolejne etapy, a kiedy jeden z nich udało się zrealizować, na jego miejscu pojawiał się następny. Dzisiaj, kiedy mówi o swojej pracy, nazywa ją spełnionym marzeniem. Zawsze wiedział, że chce być muzykiem i to właśnie muzyka stała się jego głównym zajęciem obecnie. To, co kiedyś było dziecięcą fascynacją i marzeniem o występie na scenie, z czasem stało się codziennością. Nie oznacza to jednak, że artysta uważa swoją drogę za zakończoną. Wręcz przeciwnie, bo nadal nagrywa, koncertuje i ma kolejne plany.

„Trzeba działać dalej”

Artysta przekonuje, że w muzyce nie ma jednej recepty ani określonego czasu, po którym sukces musi się pojawić, dlatego trzeba być wytrwałym w swoich marzeniach. Sam również miał momenty zwątpienia. Przyznaje, że nawet osoba, która bardzo kocha to, co robi, może czasem wrócić do domu i powiedzieć sobie, że nie ma już siły… Takie chwile nie powinny jednak oznaczać końca drogi. Zdaniem Pawła trzeba je po prostu przetrwać i dalej robić swoje. Artysta zwraca również uwagę, że muzyczny sukces może przyjść w bardzo różnym momencie. Są wykonawcy, którzy przez dziesiątki lat grają niewielkie koncerty i niemalże na schyłku muzycznej drogi zaczynają być szerzej rozpoznawalni. Są też tacy, którzy pojawiają się z jednym dużym przebojem, szybko zdobywają popularność, a później ich kariera równie szybko zwalnia. Nie ma więc jednej drogi, którą można przejść według gotowego schematu – jedni potrzebują kilku lat, inni kilkudziesięciu. Dlatego dziś, patrząc z perspektywy lat, Paweł nie radzi początkującym artystom, żeby szukali drogi na skróty. Wręcz przeciwnie, bo zachęca do pracy, nagrywania, grania i przede wszystkim niewycofywania się wtedy, kiedy wymarzone efekty nie przychodzą od razu.


Komentarze dla tego wpisu są wyłączone.

Tagi

Podobne wpisy

  • Rusza przebudowa DK91 - 5,3 km drogi między Koziegłowami a Markowicami

    Monika Sławik
  • Święto Wojska Polskiego w Piekarach Śląskich. Defilada i Apel Pamięci

    Święto Wojska Polskiego w Piekarach Śląskich. Defilada i Apel Pamięci

    Kamil Janisz
  • Potężne maszyny zmieniają tory w regionie

    Monika Sławik

Sfinansowano w ramach reakcji Unii na pandemię COVID-19

Finansowanie strony: Śląskie Finansowanie strony: PARP