Kolorowe jeże w Świętochłowicach. To jednak nie wybryk natury, a wybryk nieznanych sprawców. Ktoś znęca się nad zwierzętami i maluje je sprayem. Sprawców szuka policja. Paweł Jędrusik.
Na razie wiadomo o pięciu jeżach, które zostały pomalowane najprawdopodobniej sprayem. Sprawą zainteresowali się społecznicy z Kociej Brygady w Świętochłowicach.
- Dowiedzieliśmy się przez przypadek od jednej znajomej, która poinformowała mnie, że zauważyła białego jeża. I to było jakoś pod koniec kwietnia. A za kilka dni powiedziała mi, że widziała czerwonego jeża. Więc tu zaczęliśmy się niepokoić - mówi Agnieszka Kowolik, Kocia Brygada w Świętochłowicach.
Na razie udało się złapać cztery jeże, a według osób z Kociej Brygady jest jeszcze co najmniej jeden, który został pomalowany. Sprawa została zgłoszona na policję.
- Na ten moment zbierany jest materiał dowodowy i ustalani się ewentualni świadkowie. Zależy nam na tym, żeby złapać sprawców, którzy się tego dopuścili. Ten czyn będzie potraktowany jako znęcanie się nad zwierzętami, za co grozi do 3 lat pozbawienia wolności - mówi. st. sierż. Marcin Korek, KMP w Świętochłowicach.
Jeże zostały odnalezione w okolicy ulic Szpitalnej i Strzelców Bytomskich w Świętochłowicach. Na razie wszystko wskazuje na to, że nie stała im się krzywda.
- Wiadomo – wszystkie farby, jakieś spraye, to są chemikalia. Musimy się cieszyć, że te jeże miały apetyt, nic im się nie stało, nie wpłynęło to na zdrowie i życie tych jeży. Z czasem ta farba powinna zejść i miejmy nadzieję, że tak będzie - mówi Agnieszka Kowolik, Kocia Brygada w Świętochłowicach.
Złapane jeże trafiły pod opiekę weterynaryjną.