Skip to content

Pszczyna: Nie dla utrudnień spowodowanych pracami PKP PLK

21 października 2023
Agnieszka Strzelczyk
Podróże z Krisem: Majówka z biletem weekendowym PKP Intercity. Czy to się opłaca? Tak, ale... (fot.Krzysztof Wilczewski)
(fot.Krzysztof Wilczewski)

Inwestycja kolejowa - tak, ale nie przy zamknięciu przejazdów kolejowych. Samorządowcy z powiatu pszczyńskiego nie zgadzają się na utrudnienia związane z przebudową linii kolejowej. Domagają się od PKP PLK zmiany harmonogramu prac. 

Wiele osób narzeka, że na przejazdach kolejowych w Pszczynie czeka się długo.

Niebawem będą się musieli przyzwyczaić do utrudnień. PKP Polskie Linie Kolejowe przygotowują się do
rozpoczęcia prac na linii kolejowej E 65 na odcinku od Tychów do Goczałkowic. Kilka dni temu podpisano umowę na przebudowę około 50 km torów. Niebawem mają rozpocząć się prace. Jeszcze nie ma utrudnień, a już pojawiły się kontrowersje.

- Zamykanie przejazdów kolejowych, szczególnie ul. Haller i ul. Katowickiej, w jednym momencie, kiedy blokuje się przejazd na drugą część Pszczyny i dostępu do DK1, czyli dojazdu do pracy, szkoły i innych miast, spowoduje całkowity paraliż miasta – mówi Dariusz Skrobol, burmistrz Pszczyny.

Wprawdzie przez ul. Hallera nie będzie można przejechać, ale po zakończeniu prac powstanie przejście podziemne dla pieszych. Miasto jest na to przygotowane, ale nikt nie sądził, że wszystko wydarzy w jednym czasie.

- Z tym się ostatecznie zgodziliśmy, ale cały problem polega na tym, że nie było mowy o zamknięciu tego przejazdu – mówi Skrobol.

Samorządowcy z powiatu pszczyńskiego podpisali pismo, w którym apelują o ponowne rozważenie harmonogramu prac i przyjęcie takich rozwiązań, które umożliwią mieszkańcom komunikację. Goczałkowice, Pszczyna i Kobiór są przecięte tą linią kolejową i drogą krajową nr 1, co stwarza bardzo duże problemy i stworzy, gdy poszczególne przejazdy kolejowe będą zamykane czy docelowo nawet likwidowane dla mieszkańców, którzy muszą się przemieszczać – mówi Grzegorz Nogły, Starostwo Powiatowe w Pszczynie.

O tym, że zamknięcie powinno następować sukcesywnie są przekonani również kierowcy.

- Powinni kolejno robić. Jeden zrobią i dopiero następny. U nas jest taka zasada, że wszystko rozkopują i zostaje. Firma zostawia robotę i idzie gdzie indziej robić. Ciągnie się to nie rok tylko 2 lata albo cztery – Zenon Szendera, mieszkaniec Pszczyny.

Władze gmin oczekują, że poszczególne przejazdy będą zamykane dopiero po wybudowaniu nowych obiektów. Między innymi, tu na ul. Dworcowej, powstanie przejazd pod torami. Spółka PKP Polskie Linie Kolejowe zapewnia, że ostateczne decyzje jeszcze nie zapadły.

- Prowadzone są rozmowy z przedstawicielami gmin i powiatu w zakresie możliwości organizacji ruchu drogowego w trakcie inwestycji. Przedstawiono robocze rozwiązania, które były omawiane i będą omawiane – mówi Katarzyna Głowacka, PKP PLK.

Kolejne spotkanie w sprawie utrudnień za kilka dni. Jak zaznaczają samorządowcy, nie są przeciwni inwestycji, która pozwoli podnieść prędkość pociągów do 160 km/h i sprawi, że na przejazdach kolejowo-drogowych będzie bezpieczniej. Jednak zanim to nastąpi, trzeba będzie przetrwać utrudnienia. Prace za prawie miliard złotych mają potrwać do końca 2027 roku.

Autor: Łukasz Kądziołka

Tagi

Podobne wpisy

  • Poszukiwali zaginionego mieszkańca hostelu. Służby ćwiczyły działania kryzysowe w Bytomiu

    Kamil Janisz
  • Miejskie lokale czekają na nowych najemców. Ruszył nabór w programie „Lokal na kulturę”

    Monika Sławik
  • awantura w Psarach

    Psary: Pijany 18-latek zdemolował dom i samochód matki

    Redakcja

Sfinansowano w ramach reakcji Unii na pandemię COVID-19

Finansowanie strony: Śląskie Finansowanie strony: PARP