Michał Jędrowski ze „Szeptem Grzechu”. O miłości, muzycznych korzeniach i planach na przyszłość
Muzyka była obecna w jego domu właściwie od zawsze, ale na rozpoczęcie własnej drogi artystycznej musiał trochę poczekać. Michał Jędrowski dziś nie chce zamykać się w jednym gatunku, a w swoich piosenkach stawia przede wszystkim na emocje. W Szlagierowej Liście prezentuje utwór „Szept Grzechu”, za którym kryje się bardzo osobista historia.
Michał Jędrowski przyznaje, że nie chce przypisywać swojej twórczości do jednego konkretnego stylu. W muzyce zamierza przede wszystkim podążać za tym, co w danym momencie czuje. Tak było również w przypadku utworu Szept Grzechu.
Piosenka powstała w okresie, kiedy jednym z największych niespełnień w jego życiu pozostawała miłość. Jak mówi, właśnie o tym, czego człowiekowi brakuje, czasami pisze się najłatwiej. Dzisiaj sytuacja wygląda już zupełnie inaczej – artysta zdradził, że niedawno w jego życiu pojawiła się Ola. Nowa relacja zdążyła zresztą zainspirować go do napisania kolejnej piosenki.
„Szept Grzechu” powstał z potrzeby miłości
Miłość nieprzypadkowo stała się jednym z najważniejszych tematów jego twórczości. Jędrowski wspomina, że jej znaczenie wyniósł jeszcze z rodzinnego domu. To właśnie rodzice od najmłodszych lat pokazywali mu, jak istotne miejsce może zajmować w życiu. Tym bardziej, że ojcem Michała jest Mirek Jędrowski z Happy Jędrowski Show.
Co ciekawe, brak uczucia zamiast przeszkadzać w tworzeniu, przez pewien czas wręcz dostarczał materiału do kolejnych tekstów.
– Wydaje mi się, że to było łatwiejsze. Te braki potrafiłem sobie tym uzupełnić. Jest mi łatwiej napisać to, czego mi brakuje. Bo zazwyczaj w życiu jest tak, że właśnie myślimy o tym, czego nie mamy i najczęściej tego pragniemy – mówi Michał Jędrowski.
Teraz emocji nie brakuje, a ich uporządkowanie w piosenkę okazuje się… trudniejsze. Jędrowski właśnie skończył pracę nad utworem Siedem Dni na Miłość. Tytuł nie jest przypadkowy. Jak opowiada, nawiązuje do początków jego związku z Olą i siedmiu dni, które mieli na to, żeby się w sobie zakochać.
fot. Michał Jędrowski MUSIC | YT
Muzyka była w domu od dziecka
Artystyczna droga Michała nie zaczęła się jednak wraz ze Szeptem Grzechu. Muzyka towarzyszyła mu właściwie od najmłodszych lat. Jego ojciec Mirosław śpiewał w zespole, a Jędrowski pamięta czasy, gdy jako dziecko obserwował jego muzyczną działalność. Sam jednak długo zastanawiał się, czy powinien spróbować swoich sił.
Przełom nastąpił dopiero po trzydziestce, kiedy wyjechał za granicę. Z dala od rodziny, w nowym miejscu i początkowo bez znajomości języka miał sporo czasu na zastanowienie się nad tym, czego właściwie chce. Jak przyznaje, właśnie wtedy przestał tak mocno przejmować się opiniami innych i zdecydował się podążać własną drogą.
Od Metalliki po zupełnie inne brzmienia
Trudno też wskazać jeden gatunek, który definiowałby muzyczne zainteresowania Jędrowskiego. Sam mówi wprost, że nie ma ulubionego artysty i potrafi słuchać bardzo różnych rzeczy – w rozmowie wymienia choćby Metallikę i jej Nothing Else Matters, ale zaraz obok wskazuje muzykę z zupełnie innej stylistycznej półki.
Ta różnorodność ma przekładać się również na własną twórczość. Jeśli kiedyś poczuje potrzebę nagrania piosenki rockowej, nie zamierza z niej rezygnować tylko dlatego, że odbiegałaby od jego wcześniejszych utworów. Ważniejsze od gatunkowych etykiet pozostaje dla niego to, czy dana muzyka wywołuje emocje.
Muzyka nie jest jedynym sposobem na dotarcie do ludzi
Jędrowski swoją działalność traktuje szerzej niż tylko jako nagrywanie kolejnych piosenek. Prowadzi również profile w mediach społecznościowych, gdzie zajmuje się między innymi dezinformacją. Próbuje pokazywać odbiorcom, że nie wszystko, co pojawia się w internecie, należy automatycznie uznawać za prawdę.
Muzyka ma jednak pewną przewagę – pozwala dotrzeć do odbiorcy za pomocą emocji. I właśnie możliwość przekazania tego, co sam czuje, nazywa jedną ze swoich największych inspiracji.
fot. Michał Jędrowski MUSIC | YT
Najpierw piosenki, później koncerty
Na razie Jędrowski skupia się przede wszystkim na przygotowaniu wystarczającej liczby własnych utworów. Jak przyznaje, trudno myśleć o pełnowymiarowych koncertach, mając w repertuarze zaledwie dwie czy trzy piosenki. Do wydania pozostały mu jeszcze trzy utwory, a kolejny jest już napisany. Dopiero z gotowym materiałem chce mocniej ruszyć w stronę występów na żywo.
O rezygnacji z muzyki nie ma jednak mowy. Sukcesu nie mierzy wyłącznie liczbą słuchaczy czy koncertów.
– Jeżeli zmienię chociaż jedno życie, chociaż jedno serce na tym świecie, to już będzie dla mnie ogromny sukces. Jeżeli ktoś dzięki mnie kogoś pokocha, pokocha siebie albo zacznie inaczej myśleć i zmieni swoje nastawienie do świata, to już jest dla mnie ogromny sukces. Choćbym miał to robić tylko dla tej jednej osoby, będę to robił – mówi Michał Jędrowski.
Na razie kolejnym krokiem jest Szept Grzechu i udział w Szlagierowej Liście. Patrząc jednak na liczbę przygotowywanych utworów, Jędrowski dopiero zaczyna budować repertuar, z którym w przyszłości chce wyjść także na koncertowe sceny.