Od wesel do „Szlagierowej Listy”. OLIWIA chce łączyć pokolenia muzyką
Wesela zna od podszewki, ale teraz chce zrobić kolejny krok i mocniej zaznaczyć swoją obecność na muzycznej scenie. OLIWIA po raz pierwszy pojawiła się w „Szlagierowej Liście” TVS z utworem „Śląskie wesela”. To piosenka, która ma przypominać rodzinne historie, dobrą zabawę i chwile spędzone przy jednym stole. Dla samej wokalistki może być natomiast początkiem zupełnie nowego rozdziału.
Wszystko zaczęło się od „Jagódek”
Muzyka pojawiła się w jej życiu znacznie wcześniej niż weselne sale i pierwsze poważniejsze występy. OLIWIA swoich początków szuka jeszcze w przedszkolu. Koleżanka nie mogła wówczas zaśpiewać popularnych „Jagódek”, więc nauczycielka poprosiła, żeby zastąpiła ją właśnie Oliwia.
– Pani z przedszkola poprosiła, żebym ja to zrobiła. Okazało się, że jednak coś tam umiem i udało mi się zdobyć wyróżnienie. No i moja mama podłapała: „O, ona chyba coś umie” – wspomina.
Później pojawiły się konkursy i festiwale, a z czasem także pierwsze propozycje śpiewania na weselach. Muzyka zaczęła zajmować w jej życiu coraz więcej miejsca. Dziś OLIWIA sama pracuje w przedszkolu i przyznaje, że właśnie dlatego szczególnie zwraca uwagę na zdolności dzieci.
– Jeśli jest jakiś talent u danego dziecka, jest jakaś zdolność, to wspierajmy je, dajmy mu taką motywację. Jeśli umie śpiewać, to niech śpiewa, a jeśli tańczy, to niech idzie tańczyć – mówi.
Jedną nogą na weselach, drugą chce zrobić kolejny krok
Wesela przez lata stały się dla niej ważną częścią muzycznego życia. To właśnie tam nauczyła się kontaktu z publicznością bardzo różną wiekowo. Na jednej sali trzeba przecież znaleźć wspólny język zarówno z dziećmi, jak i ich rodzicami czy dziadkami.
Jak przyznaje, nie zawsze jest to łatwe. Jednocześnie właśnie w tym widzi wyjątkowość takich występów – muzykę trzeba dobierać tak, aby każdy znalazł w niej coś dla siebie.
Teraz OLIWIA chce jednak spróbować swoich sił również jako samodzielna artystka.
– Jedną nogą jestem na weselach, a drugą nogą już bym chciała wyskoczyć gdzieś trochę wyżej. Całe życie na weselach… chciałabym troszkę już gdzieś tam pokazać się światu – przyznaje.
Jednym z pierwszych kroków na tej drodze jest udział w „Szlagierowej Liście” TVS. Co ciekawe, dla OLIWII to debiut nie tylko w programie. W studiu TVS pojawiła się po raz pierwszy.
„Śląskie wesela” mają uruchamiać wspomnienia
Trudno o tytuł lepiej pasujący do dotychczasowych doświadczeń wokalistki. „Śląskie wesela” rzeczywiście opowiadają o weselach, ale OLIWIA nie chciała stworzyć kolejnej typowej piosenki o młodej parze.
Punktem wyjścia stały się lata spędzone na weselnych salach i obserwowanie wszystkiego, co dzieje się podczas takich uroczystości. Piosenka ma działać trochę jak muzyczny album ze zdjęciami. Przywoływać oczepiny, zabawy, rodzinę, przyjaciół i historie, które po latach nadal wywołują uśmiech.
– Ma to być pewnego rodzaju retrospekcja dla każdego z nas, bo każdy z nas był kiedyś na takim tradycyjnym polskim weselu. Mam nadzieję, że gdzieś tam w głowie przypomną mu się wszystkie te zabawne, śmieszne, weselne historie, które przeżył – opowiada OLIWIA.
I dodaje:
– Ta piosenka ma przynosić radość, uśmiech i ma sprawić, że nóżka będzie tupać. A może kiedyś będzie tupać do niej całe wesele.
Nie bez znaczenia są także jej własne wspomnienia. OLIWIA jest już po ślubie i swoje wesele opisuje jako rodzinny, wyjątkowy czas. Sam pomysł na piosenkę nie narodził się jednak wtedy.
Piosenka długo czekała na swój moment
Historia „Śląskich wesel” nie zaczęła się od gotowego pomysłu, który od razu trafił do słuchaczy. Utwór długo dojrzewał i zmieniał swoją formę.
– „Śląskie wesela” to już trzecia wersja tego utworu. On leżał w szafie bardzo długo, przykryty wszystkimi innymi – zdradza wokalistka.
Ostatecznie miała powstać piosenka łącząca dwa muzyczne światy. Z jednej strony jest w niej biesiadny charakter dobrze znany z wesel, z drugiej – OLIWIA chciała nadać mu bardziej współczesne brzmienie.
Ma to również pomóc w realizacji jednego z jej najważniejszych założeń. Wokalistka nie chce, aby szlagiery kojarzyły się wyłącznie ze starszym pokoleniem.
– Chciałabym, żeby też młode pokolenie odkrywało szlagiery na nowo. Tak też są stworzone „Śląskie wesela”, bo jest to biesiada w połączeniu z takim nowoczesnym szlagierem. Jest rytmicznie, melodyjnie, więc mam nadzieję, że wpadnie w ucho nie tylko starszej widowni, ale również tej młodszej – mówi.
Po „Śląskich weselach” przyjdzie czas na inną OLIWIĘ
„Śląskie wesela” nie mają być jednorazową muzyczną przygodą. Pomysłów na kolejne utwory jest już więcej. OLIWIA przyznaje, że jej telefon pełen jest zapisanych fragmentów zwrotek, refrenów i tematów, do których chciałaby kiedyś wrócić.
Kolejna piosenka ma pokazać ją z nieco innej strony. Będzie wolniejsza i bardziej sentymentalna. Jej bohaterką stanie się spadająca gwiazda – symbol nadziei i światła pojawiającego się w trudniejszych momentach.
Wspólnym mianownikiem kolejnych utworów ma pozostać właśnie wywoływanie emocji i łączenie ludzi.
– Muzyka łączy ludzi, łączy pokolenia. Chciałabym, żeby te piosenki może kogoś pogodziły, może komuś rozjaśniły dzień. Chciałabym właśnie, żeby wszystkie te utwory wniosły dobrą nadzieję – tłumaczy.
Na razie nie chce jednak wybiegać zbyt daleko w przyszłość. Sama mówi o sobie, że kolejne kroki stawia ostrożnie. Najpierw chce zobaczyć, dokąd zaprowadzą ją te pierwsze otwarte drzwi.
I nawet jeśli muzycznych planów jest coraz więcej, OLIWIA nie chce, aby zniknęło z nich zwyczajne życie.
– Chciałabym nie zatracić się w takim dążeniu do sławy, ale mieć też świadomość normalnej pracy, normalnego życia. Dziękuję za każdą możliwość, ale pamiętam, żeby stąpać pewną nogą po świecie i żeby to wszystko było takie ludzkie – podsumowuje.