Skip to content

Pies, który wydał pana, czyli „profesjonalny” kamuflaż pod łóżkiem

13 lutego 2026
Redakcja
Śmieszna kryjówka
Pies, który wydał pana, czyli „profesjonalny” kamuflaż pod łóżkiem (fot. KSP)

W świecie gier w chowanego istnieją pewne złote zasady: nie wystawaj, nie oddychaj głośno i... nie ufaj własnemu psu. O tych podstawach zapomniał pewien 44-latek z warszawskiej Woli, który uznał, że stelaż łóżka to bariera nie do przejścia dla doświadczonych kryminalnych.

 

Mężczyzna był poszukiwany listem gończym przez Prokuraturę Rejonową w Mińsku Mazowieckim za przestępstwo niealimentacji. Choć unikanie płacenia na dzieci szło mu dotąd całkiem sprawnie, to unikanie spotkania z wymiarem sprawiedliwości okazało się zadaniem ponad jego siły. A wszystko przez stopy i czworonożnego przyjaciela, który najwyraźniej nie do końca zrozumiał zasady konspiracji.

„Nie ma go w domu!” i nagła akcja pod meblami

Kiedy wolscy „poszukiwacze” zapukali do drzwi wytypowanego mieszkania, początkowo odpowiedziała im cisza. Po chwili drzwi otworzyła kobieta, która z niemal aktorskim zacięciem zapewniała, że 44-latka nie ma w lokalu. W tym czasie poszukiwany, słysząc na korytarzu głosy mundurowych, podjął strategiczną decyzję godną agenta specjalnego - rzucił się pod łóżko.

Policjanci, którzy w swojej karierze widzieli już uciekinierów w pralkach, szafach, a nawet wewnątrz kanap, nie dali się zwieść. Weszli do pokoju i szybko zauważyli, że coś tu nie gra. A konkretnie - zza pościeli wystawały... męskie stopy.

fot. KSP

Najwierniejszy (i najbardziej zdradliwy) przyjaciel człowieka

Prawdopodobnie stopy same w sobie byłyby wystarczającym dowodem, ale kropkę nad „i” postawił pies domowy. Zamiast odwracać uwagę mundurowych, czworonóg z nieukrywaną fascynacją wpatrywał się w dół mebla, wskazując nosem i wzrokiem dokładną lokalizację swojego pana. Trudno o lepszy drogowskaz dla policji.

Kryminalni nie mieli wyjścia - musieli przerwać ten „kamuflaż” i poprosić 44-latka o opuszczenie kryjówki. Zamiast pod kołdrę, mężczyzna trafił prosto do jednostki Policji na Woli, a stamtąd - zgodnie z listem gończym - do aresztu śledczego.

Morał z tej historii?

Kryminalni przypominają: chowanie się pod łóżkiem działa tylko wtedy, gdy masz 5 lat i boisz się potworów. W starciu z warszawskimi policjantami, a zwłaszcza w duecie z psem, który nie potrafi utrzymać tajemnicy, taka taktyka gwarantuje jedynie bilet w jedną stronę do celi.

źródło: KSP

Tagi

Podobne wpisy

  • Policyjny pościg przez Pszczynę. 32-latek trafił do więzienia

    Kamil Janisz
  • Przebudowa stacji Gliwice Łabędy osiągnęła półmetek

    Kamil Janisz
  • Rafał Bartnikowski z kompletem gwiazdek. „Nikt nie zatrzyma mnie” powalczy o Hit Roku 2026

    Monika Sławik

Sfinansowano w ramach reakcji Unii na pandemię COVID-19

Finansowanie strony: Śląskie Finansowanie strony: PARP