Skip to content

Strażacy z Poznania trafili do Centrum Leczenia Oparzeń [WIDEO]

26 sierpnia 2024
Redakcja

Dwóch strażaków, którzy ucierpieli podczas akcji ratowniczej w Poznaniu trafiło do Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach Śląskich. Ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.

 

Do Siemianowic Śląskich trafiło dwóch strażaków w wieku 42 i 43 lat. Mają poparzone głównie twarz i ręce. W szpitalu spędzą najprawdopodobniej kilkanaście dni. Przywieziono ich wczoraj.

- W stanie ogólnym stabilnym. Oparzenia, które zostały u nich stwierdzone na dziś nie wymagają leczenia operacyjnego. Wczoraj już po przyjęciu byli poddani z powodu oparzeń leczeniu w komorze hiperbarycznej. To leczenie będzie dalej utrzymywane - mówi lek. Przemysław Strzelec, Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach Śląskich

Sporo pracy będą mieli też psychologowie.

- Po takim urazie to trzeba sobie zdać sprawę, że ta trauma będzie i to będzie dość długo trwało. Tak samo jak wszyscy koledzy, którzy brali udział w akcji. To jest wymagający zawód i na pewno ta trauma u nich zostanie. Dlatego są objęci opieką naszego psychologa - mówi dr n. med. Mariusz Nowak, Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach Śląskich.

Przypomnijmy – podczas akcji ratowniczo-gaśniczej w jednym z budynków w Poznaniu doszło do wybuchu, najprawdopodobniej w piwnicy. Zginęło dwóch strażaków w wieku 33 i 34 lat. W niedzielę w całym kraju przy komendach straży zawyły syreny, aby uczcić pamięć o zmarłych.

- To u nas uświadamia i pokazuje, z jakimi możemy się spotkać sytuacjami. I faktycznie zagrożenie życia i zdrowia dla nas, dla osób postronnych cały czas jest, zdarza się - mówi kpt. Przemysław Michałek, PSP w Jaworznie.

Na razie nie wiadomo, co doprowadziło do wybuchu podczas akcji. Niewykluczone, że były to niebezpieczne substancje przechowywane w piwnicy. Mimo że nie wolno tego robić, na co uczulają spółdzielnie mieszkaniowe w całym kraju.

- W piwnicach nie wolno przechowywać materiałów niebezpiecznych, różnego rodzaju paliwa, rzeczy, które mogłyby spowodować zagrożenie pożarowe. Nie wolno również przetrzymywać akumulatorów i innych tego typu rzeczy. My o tym mieszkańcom cały czas przypominamy - mówi Wojciech Nieć, Spółdzielnia Mieszkaniowa Górnik w Jaworznie.

Spółdzielnie mają jednak związane ręce, bo nie mają możliwości kontrolowania piwnic mieszkańców.

Tagi

Podobne wpisy

  • Policyjny pościg przez Pszczynę. 32-latek trafił do więzienia

    Kamil Janisz
  • Przebudowa stacji Gliwice Łabędy osiągnęła półmetek

    Kamil Janisz
  • Rafał Bartnikowski z kompletem gwiazdek. „Nikt nie zatrzyma mnie” powalczy o Hit Roku 2026

    Monika Sławik

Sfinansowano w ramach reakcji Unii na pandemię COVID-19

Finansowanie strony: Śląskie Finansowanie strony: PARP