Skip to content

Sytuacja na stacji paliw z udziałem policjantów w Będzinie pod lupą. Sprawę bada prokuratura

19 listopada 2025
Kamil Janisz
policja radiowóz
fot. Policja Śląska

Obywatelskie zatrzymanie potencjalnie nietrzeźwego kierowcy w Będzinie z udziałem policjantów na służbie przybrało teraz inny wydźwięk. Wszystko przez materiał telewizyjny, który jednoznacznie ocenia postawę policjantów. Policja Śląska opublikowała w związku z tym oświadczenie. 

19 października na stacji benzynowej w Będzinie świadkowie zauważyli, że kierowca forda zachowywał się nietypowo — chwiał się, był zdenerwowany i miał problemy z koordynacją. Pomyśleli, że może być pod wpływem alkoholu lub narkotyków. Próbowali go zatrzymać, ale mężczyzna uruchomił auto. Dzięki szybkiej reakcji osób na stacji, w tym trzech policjantów po służbie, udało się zabrać mu kluczyki i uniemożliwić odjazd.

Wezwano policję i pogotowie. Badania wykazały, że kierowca był trzeźwy, a jego zachowanie mogło mieć związek ze stanem zdrowia.

Materiał w programie telewizyjnym i sprostowanie policji 

Mowa o programie Uwaga! TVN. Narracja materiału miała opierać się na tym, że policjanci po służbie interweniujący w zdarzeniu, zignorowali tłumaczenie kierowcy. Mówił rzekomo o schorzeniu, a oni mieli mimo to kontynuować działania. Te miały polegać na wydostaniu siłą kierującego z auta i wyrywaniu kluczyków ze stacyjki. 

19 listopada na stronie Policji Śląskiej opublikowano oświadczenie, w którym policja wyjaśnia, że świadkowie i policjanci po służbie zareagowali na bardzo niepokojące zachowanie kierowcy, obawiając się, że może stwarzać zagrożenie na drodze. 

- Każda interwencja jest inna. Policjanci mogli podejrzewać, że mężczyzna był pod wpływem środków odurzających. Wskazywała na to jego wyraźnie zaburzona koordynacja ruchowa. Prowadzenie pojazdu w takim stanie zdrowia mogło być niebezpieczne, a mężczyzna siedział już za kierownicą i chciał odjechać - mówi nadkom. Magdalena Żubertowska, KWP w Katowicach. 

Sprawa interwencji na stacji bada prokuratura i wewnętrzne służby policji — na razie nikt nie usłyszał zarzutów. Policja zapewnia, że nagranie z monitoringu nie było manipulowane, a reakcja świadków była uzasadniona. Funkcjonariusze po zdarzeniu kontaktowali się z kierowcą, by wyjaśnić sytuację, a po odmowie wypłaty 100 tys. zł tytułem zadośćuczynienia sprawa została przekazana prokuraturze.

Policja podkreśla, że pełna ocena wydarzeń zależy od wyników trwających postępowań.

Do tematu wrócimy. 

 

 

 

 

 

Tagi

Podobne wpisy

  • Policyjny pościg przez Pszczynę. 32-latek trafił do więzienia

    Kamil Janisz
  • Przebudowa stacji Gliwice Łabędy osiągnęła półmetek

    Kamil Janisz
  • Rafał Bartnikowski z kompletem gwiazdek. „Nikt nie zatrzyma mnie” powalczy o Hit Roku 2026

    Monika Sławik

Sfinansowano w ramach reakcji Unii na pandemię COVID-19

Finansowanie strony: Śląskie Finansowanie strony: PARP