Skip to content

Zakaz lotów dla śmigłowców LPR? Wkroczyła policja

25 czerwca 2024
Agnieszka Strzelczyk
helikopter LPR
LPR. Fot. ilustracyjna

Policja z Katowic prowadzi postępowanie w sprawie uszkodzenia mienia. Sprawa dotyczy kuriozalnej sytuacji dotyczącej zakazu lotów dla śmigłowców LPR na Muchowcu, co wydarzyło się w weekend.

Śmigłowiec LPR przewrócił namiot 

Policjanci przesłuchują świadków zdarzenia, bo otrzymali zgłoszenie o uszkodzonym namiocie. Właściciel straty oszacował na około 10 tysięcy złotych.
- Policjanci Komendy Miejskiej Policji w Katowicach prowadzą czynności w sprawie o zniszczenie mienia. Stosowne zawiadomienie w tej sprawie złożył właściciel punktu gastronomicznego, którego podmuch wiatru spowodował, że namiot, w którym ten punkt się znajdował, przewrócił się. W sprawie przesłuchiwani są świadkowie - mówi kom. Agnieszka Żyłka, KMP w Katowicach.

Nadal nie wiadomo, co było powodem tak absurdalnej sytuacji, do jakiej doszło na lotnisku na Muchowcu. Organizatorzy imprezy twierdzą, że ktoś z LPR-u przed samym wydarzeniem chciał otrzymać bilety na nie.
- Przed wydarzeniem z moim wspólnikiem ktoś rozmawiał z LPR-u, nie wiem dokładnie kto, ale zażądał 30 wejściówek. My stwierdziliśmy – w imię czego? Tak będziemy rozdawać, nie na tym polega idea całej imprezy, żeby rozdawać wejściówki na lewo i prawo. I nie wiem – kolega wysłał chyba kilka wejściówek, żeby otrzymali piloci, natomiast prawdopodobnie, mi się tak wydaje, że z uwagi na fakt, że nie otrzymali ilości jakiej chcieli, te zachowania po prostu były celowe - mówi Adam Rastalski, wiceprezes Fundacji American Cars Mania.

Zemsta pilota LPR?

Takie informacje ma też od organizatora Aeroklub Śląski. Prawdopodobnie był to pilot śmigłowca.
- Powiedział, że „zniszczy tę imprezę”. Użył podobnych słów, ja nie jestem w stanie w tej chwili dosłownie tego przytoczyć. I od piątku wieczorem wykonywał starty w taki sposób, że zupełnie bezzasadnie wycofywał się, bo jest taka procedura, że się lekko wycofuje, natomiast nie na imprezę masową, tym bardziej, że tam byli ludzie i to stworzyło ogromne niebezpieczeństwo, dlatego że przewracały się namioty, sprzęt gastronomiczny - mówi Michał Tomanek, Aeroklub Śląski.
Organizatorzy imprezy podkreślają też, że w przypadku takich wydarzeń strefa lądowania helikoptera musi być odgrodzona na co najmniej 30 metrów. W tym przypadku było to dwa razy więcej.

Autor: Paweł Jędrusik.

Tagi

Podobne wpisy

  • Ruch pod estakadą w Chorzowie stopniowo przywracany

    Kamil Janisz
  • Szalona jazda na DK88

    Pędził BMW 182 km/h na DK88. Zabrzańska grupa SPEED w akcji

    Redakcja
  • ZTM uruchamia specjalne kursy i wprowadza zmiany na koncerty Dawida Podsiadło

    Monika Sławik

Sfinansowano w ramach reakcji Unii na pandemię COVID-19

Finansowanie strony: Śląskie Finansowanie strony: PARP