#News najnowszeDomINFORMACJEKobietaSeniorTygodnik TVS

Amunicja w kieszeni, nielegalni pracownicy i ewakuacja. Gorące 24 godziny w Pyrzowicach

Jeśli ktoś uważa, że praca na lotnisku to tylko rutynowe sprawdzanie paszportów, funkcjonariusze Śląskiego Oddziału Straży Granicznej w Katowicach-Pyrzowicach szybko wyprowadzą go z błędu. Ostatnia doba na lotnisku przypominała scenariusz filmu sensacyjnego – od „zapominalskiego” myśliwego, przez nielegalnych migrantów, aż po nocną ewakuację terminala.

 

Funkcjonariusze SG mieli pełne ręce roboty już od momentu przylotu rejsu z Madrytu. To właśnie wtedy rozpoczęła się seria zdarzeń, które skutecznie wyeliminowały nudę na pyrzowickim porcie.

Madrycki desant „turystów” do pracy

Z pokładu samolotu z Hiszpanii wysiadło dwóch Kolumbijczyków oraz trzech Wenezuelczyków. Choć wylegitymowali się ważnymi paszportami, ich opowieści o celu wizyty szybko przestały się kleić.

Jeden z Kolumbijczyków przyznał szczerze: w Madrycie skłamał, że jest turystą, bo tak naprawdę chciał pracować w Polsce „u kogoś”, kogo jeszcze nie zna. Drugi chciał po prostu „sprawdzić rynek pracy”. Wenezuelczycy z kolei wskazali konkretną firmę, ale… zapomnieli o wizach i pozwoleniach na pracę. Finał? Cała piątka otrzymała decyzje o powrocie oraz zakazy wjazdu do strefy Schengen na okres od roku do dwóch lat.

W tym samym czasie do Gruzji próbowało odlecieć dwóch obywateli tego kraju. Szybka weryfikacja w systemach wykazała, że obaj przebywali w Polsce nielegalnie, a jeden z nich był już poszukiwany przez niemieckie służby w celu deportacji.

fot. ŚOSG

Myśliwy z amunicją i wakacyjny pech

Prawdziwe zaskoczenie przeżyli funkcjonariusze podczas kontroli bezpieczeństwa przed lotem do Egiptu. W kieszeni kurtki jednego z Polaków znaleziono dwie sztuki ostrej amunicji strzeleckiej.

Podróżny, wyraźnie zmieszany, tłumaczył, że jest myśliwym. Okazało się, że na wakacje zabrał tę samą odzież, w której niedawno był na polowaniu. Choć amunicję posiada legalnie, wniesienie jej na pokład samolotu jest surowo zabronione. Mężczyzna ostatecznie poleciał do Sharm El Sheikh, ale po powrocie czekają go dalsze czynności wyjaśniające w tej sprawie.

Nocny alarm na terminalu C

Gdy wydawało się, że emocje opadły, wczoraj o godzinie 03:30 ogłoszono alarm. Powód? Pozostawiony bez opieki bagaż na terminalu C. Procedury w takich przypadkach są bezlitosne:

  • Powołano sztab kryzysowy.
  • Ewakuowano 10 osób znajdujących się w pobliżu.
  • Do akcji wkroczyli minerzy-pirotechnicy.

Po sprawdzeniu zawartości okazało się, że w porzuconym bagażu znajdowały się jedynie ubrania i rzeczy osobiste. Choć akcja wyglądała groźnie, nie spowodowała opóźnień wylotów. Jedynie pasażerowie wracający z Marsa Alam musieli spędzić dodatkowe minuty na pokładzie samolotu na płycie lotniska, czekając na zakończenie działań.

źródło: ŚOSG

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button