Nieczystości wylewały się na łąkę w Strzemieszycach. Ślad dymu prowadzi do zakładu drobiarskiego
Mieszkańcy Dąbrowy Górniczej zaalarmowali służby o potwornym odorze i rozlewisku nieczystości w rejonie trasy DW 790. Specjalistyczna akcja z użyciem dymu wykazała, że źródło wycieku znajduje się na terenie zakładu drobiarskiego. Sprawą zajęła się już prokuratura.
Alarm w Strzemieszycach
Pierwsze sygnały o duszącym, nieprzyjemnym zapachu dotarły do dąbrowskiej Straży Miejskiej w ubiegłą środę wieczorem. Sytuacja stała się krytyczna w czwartek, kiedy w rejonie taśmociągu przy ulicy Głównej powstało ogromne rozlewisko cuchnącej cieczy.
Na miejsce natychmiast skierowano szerokie siły: przedstawicieli Centrum Zarządzania Kryzysowego, Wydziału Ochrony Środowiska, straż pożarną oraz policję. Do akcji włączyli się również pracownicy Dąbrowskich Wodociągów oraz Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska (WIOŚ).
Test dymny nie pozostawił złudzeń
Aby jednoznacznie wskazać sprawcę zanieczyszczenia, służby zdecydowały się na nietypowy eksperyment. Pracownicy wodociągów przeprowadzili tzw. zadymienie rury, z której na łąkę wypływały ścieki.
Wynik był błyskawiczny i jednoznaczny – dym wpuszczony do instalacji zaczął ulatniać się na terenie firmy drobiarskiej Plukon. To potwierdziło przypuszczenia śledczych, że to właśnie ten zakład jest źródłem nielegalnego zrzutu. Inspektorzy WIOŚ natychmiast rozpoczęli kontrolę na terenie przedsiębiorstwa, a policja zabezpieczyła próbki cieczy oraz dokumentację fotograficzną.
fot. UM Dąbrowa Górnicza
Sprawa trafia do prokuratury
W poniedziałek, 9 marca, dąbrowska policja oficjalnie przekazała zgromadzony materiał dowodowy do prokuratury. Służby wnioskują o wszczęcie śledztwa w sprawie nielegalnego zrzutu nieczystości, co stanowi poważne naruszenie przepisów o ochronie środowiska.
Mieszkańcy Strzemieszyc mają nadzieję na szybkie ukaranie winnych i zabezpieczenie terenu przed kolejnymi incydentami, które zatruwają okolicę i uprzykrzają życie codzienne.
źródło: UM Dąbrowa Górnicza





