Vox: Rozumieliśmy się bez słów, chcieliśmy tylko śpiewać, śpiewać i śpiewać! Mariusz Matera o historii zespołu
Monika SławikSend an email17 marca 2026Ostatnio zaktualizowane: 16 marca 2026
0 3 minut czytania
fot. TVS
Zespół Vox od ponad czterech dekad jest obecny na polskiej scenie muzycznej. Charakterystyczne wielogłosy i przeboje, które zna kilka pokoleń słuchaczy, sprawiły, że formacja zapisała się na stałe w historii polskiej piosenki. Dziś zespół nadal koncertuje, nagrywa i pracuje nad kolejnymi projektami. O tym, jak wygląda obecnie działalność zespołu, o muzycznej drodze oraz muzycznych planach opowiada wokalista Mariusz Matera.
Przez lata zmieniały się składy, muzyczne trendy i realia sceny, jednak Vox wciąż pozostaje rozpoznawalny dla kilku pokoleń słuchaczy. Charakterystyczne wielogłosowe aranżacje oraz przebojowe melodie sprawiły, że utwory takie jak Bananowy Song czy Zabiorę cię Magdaleno do dziś pojawiają się podczas koncertów i są śpiewane razem z publicznością. Jak podkreśla Mariusz Matera, dzisiejszy Vox nie żyje jednak wyłącznie wspomnieniami. Muzycy chcą pokazywać, że zespół wciąż ma energię do tworzenia nowych projektów i spotkań z fanami.
Droga do zespołu VOX
Droga Mariusza do zespołu VOX zaczęła się zupełnie niespodziewanie. Choć od lat związany był z muzyką i występował na różnych scenach, nie przypuszczał, że jego ścieżka artystyczna skrzyżuje się z jedną z najbardziej rozpoznawalnych formacji wokalnych w Polsce. Wszystko zaczęło się od spotkania podczas koncertu charytatywnego w Świdniku, gdzie artyści wystąpili, by wesprzeć zbiórkę pieniędzy na operację serca dla jednego z mieszkańców. Właśnie wtedy uwagę muzyków zwrócił głos Mariusza. Kilka miesięcy później pojawiła się propozycja wspólnego występu. Był to koncert kolęd w Zamościu w 2016 roku. Wokalista pojawił się tam jako gość, zastępując jednego z członków zespołu. Jak wspomina, była to dla niego ogromna odpowiedzialność.
— Powiedziałem wtedy: spróbuję, ale nie wiem, czy się „zmieszczę”, bo dla mnie Vox to legenda i naprawdę wysokie umiejętności wokalne — przyznaje Mariusz.
Koncert okazał się jednak momentem przełomowym. Wspólne wykonanie kolęd pokazało, że jego głos wręcz doskonale wpisuje się w charakterystyczne brzmienie zespołu.
Od samego początku działalności Vox wyróżniał się czymś więcej niż tylko warsztatem wokalnym. Siłą grupy była i jest przede wszystkim harmonia głosów. To właśnie dzięki temu elementowi indywidualne głosy przestają być odrębnymi liniami, a zaczynają tworzyć jedną spójną całość.
— Witek Paszt zawsze powtarzał, że musi być harmonia i spójność. Jeżeli głosy się nie łączą, nawet najlepsze technicznie wykonanie nie zbuduje tego charakterystycznego brzmienia. Bardzo mu na tym zależało — dodaje.
Pierwszy skład tworzyli Witold Paszt, Andrzej Kozioł, Jerzy Słota oraz Ryszard Rynkowski. Od początku stawiali na wielogłosowe aranżacje i charakterystyczne brzmienie, które szybko stało się ich znakiem rozpoznawczym. Obecnie Vox jest „pod opieką” Jerzego Słoty, Dariusza Tokarzewskiego oraz Mariusza Matery
Nowa płyta i energia studia
Ostatnie miesiące były dla zespołu wyjątkowo intensywne. Artyści pracowali nad nowym materiałem, który jak przyznają, powstawał w atmosferze ogromnej energii i zaangażowania. Nagrania odbywały się w studiu, w którym muzycy spędzali niemal cały czas. Często pracowali do późnej nocy, dopracowując kolejne aranżacje i partie wokalne. Jak twierdzą, teraz w studiu wręcz przeżywają drugą młodość!
— W studiu zachowywaliśmy się trochę jak dzieciaki. Spaliśmy tam, nagrywaliśmy, żyliśmy tą płytą przez kilka dni właściwie bez przerwy — wspomina Mariusz.
Po zakończeniu pracy nad albumem rozpoczęła się intensywna trasa, która miała poniekąd przypomnieć fanom, że Vox wciąż działa i nie planuje przestać! Zespół odwiedził liczne stacje radiowe i telewizyjne w całej Polsce. Trasa jednak była wymagająca, bo w krótkim czasie artyści przejechali tysiące kilometrów.
— Zjechaliśmy ponad sześć tysięcy kilometrów i odwiedziliśmy wiele pięknych miejsc. Co ciekawe, mimo intensywnej pracy i odczuwalnego już zmęczenia wszyscy wciąż mieliśmy w sobie ogromną energię — przyznaje.
Najważniejsze jest spotkanie z publicznością
Choć nagrania studyjne są ważną częścią pracy muzyka, dla zespołu prawdziwą esencją zawodu pozostają koncerty. To właśnie podczas występów rodzi się coś, czego nie da się odtworzyć w żadnym studiu nagraniowym.
— Jeżeli ktoś wychodzi na scenę tylko po to, żeby szybko zagrać koncert i wrócić do domu, to nie powinien tego robić. Scena wymaga emocji i kontaktu z ludźmi! — stwierdza Mariusz.
Największą nagrodą są dla muzyków reakcje publiczności po występach. Często zdarza się, że po koncercie słuchacze podchodzą, aby porozmawiać o „dawnych czasach” lub podzielić się swoimi wrażeniami.
— Kiedy ktoś mówi, że dzięki temu koncertowi na chwilę zapomniał o swoich problemach, to jest coś, czego nie da się porównać z żadną inną nagrodą — dodaje.
Mamy jeszcze dużo nie tylko do powiedzenia, ale też do zaśpiewania
Choć zespół istnieje od kilkudziesięciu lat, jego historia wciąż się rozwija. Artyści znowu koncertują i pracują nad kolejnymi projektami, starając się łączyć tradycję z nowymi pomysłami. Jak podkreślają muzycy, najważniejsze jest jednak to, że publiczność wciąż chce słuchać zespołu. A dopóki tak jest — nie zamierzają zwalniać tempa. Ich charakterystyczne brzmienia cały czas przyciągają nowych słuchaczy, zarówno starszych, jak i młodszych.
Zobacz wywiad z członkami zespołu w Szlagierowej Liście!