Nocna obława w lasach pod Gliwicami. 37 jednostek w akcji, psy tropiące i drony
Atak terrorystyczny na wesele i goście rozproszeni w panice po ciemnym lesie – to nie scenariusz nowego thrillera, ale założenia II Ogólnopolskich Nocnych Manewrów Poszukiwawczo-Ratowniczych. Na terenie gminy Sośnicowice, w morderczym tempie od zmierzchu do świtu, ponad 37 wyspecjalizowanych drużyn z całej Polski walczyło o odnalezienie „zaginionych”.
Gigantyczna skala działań w Bargłówce
W minioną sobotę Bargłówka stała się sercem jednej z największych operacji szkoleniowych w kraju. Organizatorzy – Górnośląska Grupa Poszukiwawczo-Ratownicza oraz OSP Bargłówka – rzucili ratownikom wyzwanie na obszarze obejmującym od 4 do nawet 6 tysięcy hektarów lasów.
W manewrach wzięła udział elita służb ratowniczych: od druhów OSP (w tym lokalne jednostki z Kozłowa i Trachów), przez ratowników medycznych, policjantów i żołnierzy, aż po wyspecjalizowane zespoły z psami poszukiwawczymi.
foto-relacja z manewrów fot. Górnośląska Grupa Poszukiwawczo-Ratownicza
Scenariusz jak z koszmaru: atak na wesele
To, co wyróżniało tegoroczną edycję, to niezwykle dramatyczny scenariusz. Ratownicy musieli odnaleźć gości weselnych, którzy w wyniku ataku terrorystycznego w popłochu uciekli w głąb kompleksu leśnego. Działania rozpoczęły się o godzinie 17:00 i trwały nieprzerwanie do 3:00 nad ranem.
W tak trudnych warunkach kluczowa była technologia. Nad lasami krążyły drony z termowizją, a koordynacja setek ludzi odbywała się za pomocą mobilnych centrów dowodzenia. Każda minuta miała znaczenie – w realnej sytuacji wychłodzenie organizmu (hipotermia) to największy wróg poszkodowanych.
foto-relacja z manewrów fot. Górnośląska Grupa Poszukiwawczo-Ratownicza
Lekcja, która ratuje życie
Dla policjantów z Gliwic oraz innych służb, nocne ćwiczenia były okazją do wyciągnięcia cennych wniosków.
„To świetna lekcja dla wszystkich służb, integracja i wymiana doświadczeń. Jako funkcjonariusze wiemy już, co poprawić, żeby nasza wspólna praca w przyszłości była jeszcze skuteczniejsza” – podkreślają gliwiccy policjanci.
Wydarzenie przyciągnęło nie tylko doświadczonych wyjadaczy, ale i młodych strażaków, którzy pod okiem profesjonalistów uczyli się, jak zarządzać chaosem podczas prawdziwych akcji. Choć manewry zakończyły się w niedzielę rano, zdobyte doświadczenie i przetestowane procedury będą procentować przy każdym kolejnym zgłoszeniu o zaginięciu w naszym regionie.
źródło: opracowanie redakcyjne na podstawie komunikatów KMP Gliwice oraz Górnośląska Grupa Poszukiwawczo-Ratownicza
















