58 punktów karnych i koniec kariery kierowcy. Bielski „mistrz kierownicy” z BMW słono zapłacił za bączki na skrzyżowaniu
Brawura, skrajna nieodpowiedzialność i całkowity brak wyobraźni – tak w skrócie można opisać „wyczyny” 20-letniego kierowcy BMW, który pomylił publiczne skrzyżowanie z torem wyścigowym. Młody mężczyzna myślał zapewne, że efektowny drift w samym centrum Bielska-Białej ujdzie mu na sucho. Bardzo się pomylił. Dzięki nagraniu, które trafiło na skrzynkę „Stop Agresji Drogowej”, policjanci wystawili mu rachunek, który zwala z nóg.
Do zdarzenia doszło w Bielsku-Białej. To, co 20-latek wyprawiał na asfalcie, mrozi krew w żyłach. Seria celowych poślizgów, czyli popularnych „bączków”, ignorowanie sygnalizacji i stwarzanie realnego zagrożenia dla innych kierowców – to tylko wierzchołek góry lodowej jego przewinień.
Rekordowa liczba punktów i astronomiczna grzywna
Policjanci z bielskiej komendy nie mieli dla młodego kierowcy żadnej litości. Po skrupulatnej analizie filmu, na którym uwieczniono popisy 20-latka, mundurowi podliczyli każde, nawet najmniejsze wykroczenie. Efekt końcowy?
-
58 punktów karnych – liczba, która wystarczyłaby do odebrania uprawnień dwóm doświadczonym kierowcom.
-
Prawie 6 000 złotych mandatu – kwota, która dla młodego człowieka z pewnością będzie bolesną lekcją.
-
Zatrzymanie prawa jazdy – 20-latek musiał pożegnać się z dokumentem na miejscu.
To już nie tylko wykroczenie, to przestępstwo
Zgodnie z nowymi, zaostrzonymi przepisami, które weszły w życie na początku 2026 roku, celowy drift i narażanie innych na niebezpieczeństwo jest traktowane wyjątkowo surowo. 20-latek nie tylko stracił uprawnienia, ale za swoje czyny odpowie teraz przed sądem. Grożą mu znacznie poważniejsze konsekwencje niż tylko kary finansowe.
– Droga nie jest miejscem do popisywania się ani testowania możliwości samochodu. Brawura i brak wyobraźni mogą w ułamku sekundy doprowadzić do tragedii. Każdy, kto w tak rażący sposób narusza przepisy, musi liczyć się z tym, że kara będzie nieunikniona i dotkliwa – przypominają bielscy policjanci.
„Stop Agresji Drogowej” działa
Ta sprawa to kolejny dowód na to, że w dobie powszechnych wideorejestratorów i telefonów komórkowych, nikt na drodze nie jest anonimowy. Policja regularnie otrzymuje nagrania od świadków, którzy nie zgadzają się na drogowy bandytyzm.
Młody kierowca BMW na własnej skórze przekonał się, że chwila wątpliwego „szpanu” może kosztować lata bez prawa jazdy i ogromne kłopoty z prawem.
źródło: Policja Śląska




