Można powiedzieć, że policjanci ze Skoczowa mieli ręce pełne roboty. Przez jakiś czas próbowali ustalić, kto stoi za szeregiem włamań do kwiaciarni, aptek, czy lokali gastronomicznych, do których dochodziło m.in. w ich mieście. W końcu wpadli na trop.
Okazało się, że w sprawę może być zamieszanych 6 osób. - Sprawcy kradli wszystko, co wpadło im w ręce: gotówkę, sprzęt komputerowy, sprzęt gospodarstwa domowego, bony, a nawet nalewak do piwa. Dzięki ustaleniom kryminalnym ze skoczowskiej komendy, analizie zebranego materiału i rozpoznaniu przez dzielnicowych oraz policjantów prewencji, podejrzani zostali zatrzymani. - czytamy w komunikacie KWP w Katowicach. Mózgiem całej operacji miał być 24-latek, który został zatrzymany jako pierwszy. Do tego policjanci aresztowali jego wspólnika i rówieśnika. Pierwszy usłyszał zarzuty 34 włamań, a drugi 26. Najbliższy czas spędzą w areszcie, a za przestępstwa jakich dokonali grozi im nawet do 10 lat więzienia. To jednak nie koniec, bo w sprawie przesłuchano ponad 60 świadków, a sam materiał dowodowy był wnikliwie analizowany przez kilka miesięcy. Pozwoliło to postawić zarzuty czterem innym osobym. Te będą odpowiadały z tzw. wolnej stopy.
- Są to: 21-letni mężczyzna, któremu mundurowi przedstawili 9 zarzutów, 21-letnia kobieta z dwoma zarzutami oraz 23-latek i 32-latek, którym policjanci udowodnili po jednym przestępstwie. 32-latek będzie odpowiadać za przestępstwo kradzieży, zagrożone karą do 5 lat więzienia. - czytamy dalej.
Pozostałym grozi do 10 lat więzienia.