Zazwyczaj to do komendy policji przychodzi się zgłosić przestępstwo albo wykroczenie, a nie... popełnić je. Tak stało się w ubiegłym tygodniu w Chorzowie. Do budynku komendy przyszła 20-letnia kobieta, która zapytała o drogę. Gdy usłyszała odpowiedź... wpadła w szał.
A żeby wybuchnąć wystarczyła tylko odpowiedź na jedno krótkie pytanie – gdzie znajduje się budynek straży miejskiej? Później ofiarą padły znajdujące się w zasięgu rąk przedmioty.
- Gdy usłyszała, że budynki dzieli kilka kilometrów wpadła w szał. Rzuciła znajdującym się obok kwiatkiem doniczkowym, zniszczyła stojący telefon. Na dodatek znieważyła interweniujących wobec niej policjantów. Kobieta została zatrzymana. Usłyszała zarzuty zniszczenia mienia i znieważenia mundurowych - mówi mł. insp. Karol Kolaczek, KMP w Chorzowie.
Ale to nie koniec historii, bo niedługo po zwolnieniu kobiety policja otrzymała zgłoszenie o kradzieży rozbójniczej w jednym z chorzowskich marketów. Gdy przyjechali na miejsce... okazało się, że to ta sama kobieta. Teraz nie panującej nad swoimi nerwami 20-latce grozi 10 lat więzienia.
Paweł Jędrusik