Nietypowy pasażer w zabrzańskim radiowozie. Policjanci uratowali Puszka z ruchliwego wiaduktu
Zabrzańscy policjanci udowodnili, że hasło „Pomagamy i chronimy” odnosi się nie tylko do ludzi, ale i do czworonogów. Dzisiaj wczesnym rankiem mundurowi z drogówki ruszyli na ratunek psu, który błąkał się w skrajnie niebezpiecznym miejscu – tuż nad autostradą A4. Dzięki nowoczesnej technologii i szybkiej akcji, zwierzak jest już bezpieczny.
Zagubiony czworonóg nad autostradą
Wszystko zaczęło się we wtorek, 19 maja, tuż przed godziną 7:00 rano. Dyżurny Komendy Miejskiej Policji w Zabrzu odebrał zgłoszenie od zaniepokojonego świadka. Wynikało z niego, że w rejonie wiaduktu nad autostradą A4 przy ulicy Chudowskiej biega zdezorientowany pies. Istniało ogromne ryzyko, że wystraszone zwierzę wbiegnie pod koła pędzących samochodów.
Na miejsce natychmiast skierowano patrol z Wydziału Ruchu Drogowego. Policjanci potwierdzili zgłoszenie – na poboczu błąkał się czworonóg, który wyraźnie nie wiedział, gdzie się znajduje. Mundurowi nie zwlekali ani chwili. Postanowili przywołać uciekiniera, a ten – ku ich zaskoczeniu – bardzo chętnie i bez oporów wskoczył prosto do wnętrza policyjnego radiowozu.
Kim jest Puszek? Pomógł ukryty czip
Szybko okazało się, że nietypowy pasażer polubił towarzystwo stróżów prawa. Pies pod opieką policjantów całkowicie się uspokoił i grzecznie czekał na dalszy rozwój wydarzeń. Funkcjonariusze sprawdzili, czy zwierzę posiada czip identyfikacyjny. To był strzał w dziesiątkę.
Dzięki elektronicznemu systemowi błyskawicznie udało się ustalić wszystkie dane. Czworonożny uciekinier to Puszek. Co ciekawe, system wykazał, że piesek niedawno zmienił swojego właściciela. Zdaniem mundurowych, stres związany z nowym otoczeniem i procesem adaptacji był najprawdopodobniejszą przyczyną jego nagłej ucieczki.
Szczęśliwy finał i ważny apel
Policjanci wezwali na miejsce pracowników lokalnego schroniska dla zwierząt, którzy tymczasowo zaopiekowali się Puszkiem i podjęli procedurę bezpiecznego przekazania go w ręce właściciela.
Zabrzańska policja podkreśla, że ta historia ma podwójne znaczenie. Po pierwsze, udowadnia, że mundurowi reagują na każde zgłoszenie, gdzie zagrożone jest życie – bez względu na to, czy pomocy potrzebuje człowiek, czy bezbronne zwierzę. Po drugie, przypadek Puszka to najlepsza reklama i dowód na to, jak wielkie znaczenie ma czipowanie zwierząt. Gdyby nie mały implant pod skórą, ustalenie tożsamości psa i dotarcie do jego domu mogłoby zająć wiele dni, a tak – sprawę udało się rozwiązać w kilkanaście minut.
źródło: opracowanie własne na podstawie materiałów KMP Zabrze






