Nowa metoda operacji szczęki i żuchwy w Katowicach
Problemy z jedzeniem, mówieniem, a nawet otwieraniem ust. Wady szczęki i żuchwy mogą poważnie utrudniać codzienne życie. Lekarze ze Szpitala im. Andrzeja Mielęckiego w Katowicach, wspólnie z inżynierami, opracowali system, który pozwala precyzyjniej przeprowadzać skomplikowane operacje. Z rozwiązania skorzystali już pierwsi pacjenci.
W chirurgii szczęki liczy się każdy milimetr
Nieprawidłowe ustawienie szczęki i żuchwy to nie tylko kwestia wyglądu. Wady te mogą powodować problemy z gryzieniem, wymową i prawidłowym funkcjonowaniem narządu żucia. Niekiedy wpływają również na samoocenę pacjentów, którzy przez lata zmagają się z kompleksami czy przykrymi komentarzami dotyczącymi wyglądu.
– Nie dość, że nie mogłem sobie poradzić z podstawowymi czynnościami jak na przykład zjedzenie jabłka, to w okresie nastoletnim pojawiły się problemy natury psychicznej. To, kiedy ktoś cię wyśmiewa w czasie dorastania, kiedy kształtują się emocje i uczucia nie pomaga. Teraz jest już dobrze, czuję się świetnie i myślę nad tym aby zostać dziennikarzem – mówi Kacper Hładun, pacjent po operacji nową metodą.
Leczenie operacyjne wymaga szczególnej dokładności. Nawet niewielkie różnice w ustawieniu kości mogą mieć znaczenie dla końcowego rezultatu. Dlatego zespół pod kierownictwem prof. Iwony Niedzielskiej, we współpracy z inżynierami, opracował autorski system dynamicznej nawigacji.
Technologia wykorzystuje obrazowanie medyczne, planowanie trójwymiarowe i indywidualnie projektowane narzędzia. Pomaga chirurgom dokładniej przenieść przygotowany wcześniej plan na warunki sali operacyjnej.
Dwa lata przygotowań do jednej operacji
Sam zabieg to zaledwie część całego procesu. Przygotowanie pacjenta może trwać około dwóch lat i obejmuje leczenie stomatologiczne, ortodontyczne oraz konsultację psychologiczną.
Dla wielu osób operacja oznacza szansę na poprawę nie tylko wyglądu twarzy, ale przede wszystkim codziennego funkcjonowania. Zdarza się również, że pacjenci przez lata nie są świadomi powagi swojej wady, a o możliwych konsekwencjach dowiadują się dopiero podczas konsultacji ze specjalistą.
– Całe życie myślałam, że to tylko problem twarzy. Nie miałam poważnych problemu oprócz tego, że słabo otwierałam buzię. Lekarze uświadomili mnie, że za kilka lat mogę nie otworzyć ust w ogóle. Wtedy poznałam Panią Profesor Niedzielską, która pokazała możliwe rozwiązania – mówi Klaudia Święcicka, pacjentka po operacji nową metodą.
W 2024 roku w katowickim szpitalu z wykorzystaniem nowego systemu zoperowano 12 pacjentów. Rozwiązanie jest już stosowane w praktyce, choć ocena jego długoterminowych efektów wymaga dalszych obserwacji.