#News najnowszeDomINFORMACJEKobietaSenior

Awantura w chmurach o własny alkohol. Interwencja po locie z Aten

Własny prowiant w samolocie to częsta praktyka, ale w przypadku alkoholu może stać się powodem bardzo drogich kłopotów. Przekonał się o tym 57-letni pasażer lotu z Grecji do Katowic, który zamiast spokojnego powrotu do domu, zaliczył spotkanie z mundurowymi i uszczuplił swój portfel o kilkaset złotych.

 

Stewardessa mówi „nie”, pasażer zaczyna awanturę

Do zdarzenia doszło we wtorek na pokładzie samolotu lecącego z Aten do Katowice Airport. 57-letni mężczyzna w trakcie rejsu postanowił umilić sobie podróż trunkami wyciągniętymi z własnego bagażu. Gdy stewardessa zwróciła mu uwagę, że spożywanie własnego alkoholu jest surowo zabronione, pasażer zamiast schować butelkę, wywołał awanturę.

Mężczyzna konsekwentnie odmawiał stosowania się do poleceń załogi, co w przepisach lotniczych traktowane jest jako naruszenie bezpieczeństwa. O incydencie niezwłocznie powiadomiono służby dyżurne na ziemi.

Finał w asyście Zespołu Interwencji Specjalnych

Tuż po lądowaniu w Pyrzowicach, pod pokład podjechali funkcjonariusze Zespołu Interwencji Specjalnych z katowickiej placówki Straży Granicznej. Mundurowi „zaprosili” krewkiego pasażera do swoich pomieszczeń służbowych.

Finał podróży z Grecji okazał się mało wakacyjny – 57-latek został ukarany mandatem karnym w wysokości 500 złotych. Dopiero po zakończeniu wszystkich czynności procesowych mógł opuścić lotnisko.

Dlaczego nie wolno pić własnego alkoholu?

Straż Graniczna przypomina, że zakaz spożywania własnego alkoholu na pokładzie to nie złośliwość linii lotniczych, a kwestia bezpieczeństwa.

  • Kontrola nad spożyciem: załoga ma obowiązek monitorować stan pasażerów. Podając alkohol serwowany na pokładzie, stewardessy mogą odmówić kolejnej porcji osobie, która zdradza oznaki upojenia.

  • Kwestie prawne: personel pokładowy posiada licencję na sprzedaż i podawanie alkoholu w konkretnych warunkach.

  • Ryzyko finansowe: jeśli pijany pasażer stanie się agresywny i kapitan podejmie decyzję o lądowaniu awaryjnym, kosztami takiej operacji (często sięgającymi dziesiątek tysięcy złotych) obciążany jest winowajca.

Pamiętajmy – polecenia załogi na pokładzie samolotu mają rangę poleceń służbowych. Ich lekceważenie to najkrótsza droga do mandatu i wpisania na „czarną listę” przewoźnika.

źródło: opracowanie własne na podstawie materiałów ŚOSG

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button