RegionSilesia Informacje

Energylandia Zator: Rollercoaster Mayan największy w Polsce [WIDEO + ZDJĘCIA]

Stanęli na głowie, żeby konkurencja została w tyle. Teraz to największa zabawka tego parku. Rollercoaster Mayan to jedyne tego typu urządzenie w kraju i jedno z niewielu w Europie, dlatego dla niektórych taka podróż była przygodą życia. – Ja chcę jeszcze pożyć, wiem, że jestem dobrze ubezpieczona, ale nie zostawię wszystkiego mężowi. Super było, naprawdę rewelacja – zachwyca się Jolanta Wodniak.

 

Spora dawka adrenaliny gwarantowana. Maksymalna prędkość to 80 km/h, konstrukcja sięga dziesiątego piętra. Przeciążenia można porównać do tych podczas lotu myśliwcem F16. – Pierwszy zjazd w dół po prostu aż fryzura mi się zburzyła, od ściskania ręce bolą, ale rewelacyjne wrażenia, szczerze polecam, coś innego – zachwala Małgorzata Jurgielewicz. – Jest dobry, ale bywałem na jeszcze lepszych. Wiem, że ten park stać na więcej i mam nadzieje, że będą mocniejsze atrakcje – mówi Mirosław Dziubek. W przyszłym roku powstanie tu kolejny rollercoaster. Do Enregusia, Dragona i Mayana dołączą fani Roberta Kubicy.

 

Władze parku stawiają nie tylko na taką rozrywkę. Tylko w tym roku w Parku Rozrywki w Zatorze odbyło się sześć festiwali muzycznych. – W parku rozrywki jest system znany z największych parków na świecie, czyli w cenie jednego biletu mamy dostęp do wszystkich atrakcji. Tuta, na 26 hektarach, jest ich blisko 60 – mówi Krystian Kojder, rzecznik prasowy Energylandii w Zatorze.

 

Park Rozrywki w Zatorze otwarto w lipcu ubiegłego roku. Dla odwiedzających przygotowano trzy strefy – dziecięcą, familijną oraz te najbardziej ekstremalną. – Dopiero jestem tutaj dwie godziny z grupką 65 osób z Bukowiny Tatrzańskiej, jak na razie widać, że mam tylko kilka osób, bo wszyscy gdzieś są, bawią się świetnie, jest bardzo miło – zapewnia Damian.

 

W całym kraju działa prawie 200 parków rozrywki. W okolicach Energylandii położony jest Zatorland oraz Park Miniatur w Inwałdzie. Do wyścigu dołączyło też to najstarsze. Śląskie Wesołe Miasteczko po latach zaniedbań zmienia swoje oblicze. Za prawie 120 milionów złotych niemal wszystkie urządzenia zostaną wymienione. – Zapotrzebowanie na takie parki na pewno z roku na rok będzie rosło, ponieważ Polacy chcą odpoczywać, chcą bawić się w tego typu miejscach i Śląskie Wesołe Miasteczko też chce tym oczekiwaniom sprostać – mówi Paweł Cebula, dyrektor Śląskiego Wesołego Miasteczka.

 

Sezon trwa do listopada. Ci, którzy nie sprostają – zobaczą plecy konkurencji. Na razie jednak żaden z parków nie ma zamiaru zwalniać tempa.

 

 

Tagi
Pokaż więcej

Zobacz również

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

×

Szanowni Państwo, w związku z obowiązywaniem przepisów RODO informujemy, iż jako podmiot przetwarzający dane osobowe realizujemy swoje obowiązki zgodnie z nowymi standardami. Prosimy o zapoznanie się kliknij by zapoznać

Close