KategoriaRegionZdrowie

Męczysz się wchodząc po schodach? To może być niewydolność serca!

Szybciej się meczysz? Nie zwalaj niczego na wiek, tylko skonsultuj się z lekarzem. Możesz mieć niewydolność serca. O nowej epidemii XXI wieku z dr n. med. Krystyną Bochenek-Klimczyk ze Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu rozmawia Maria Zawała.

 

Niewydolność serca dotyka coraz więcej osób. Mówi się nawet, że to epidemia XXI wieku. Co to za choroba?

Niewydolność serca: rozmawia dr n. med. Krystyna Bochenek-Klimczyk
Dr.n. med. Krystyna Bochenek-Klimczyk o niewydolności serca. Katowice. Scena w Galerii. Fot. Maria Zawała

Niewydolność serca to zespół objawów spowodowany zaburzeniami w budowie i/lub czynności serca, które pompuje zbyt mało krwi w stosunku do zapotrzebowania naszego organizmu. O ile XX wiek zdominowały miażdżyca i zawały serca, o tyle  niewydolność serca stała się prawdziwą epidemią XXI wieku.  Niewydolność serca jest końcowym etapem różnych chorób serca, a najczęstsze przyczyny to choroba wieńcowa, nadciśnienie tętnicze, choroby zastawek, zaburzenia rytmu serca i wady wrodzone serca. Rzadziej niewydolność serca  może być spowodowana zapaleniem serca, uszkodzeniem toksycznym czy zaburzeniami metabolicznymi. W Polsce jest już trzy razy więcej chorych z niewydolnością serca niż pacjentów po zawale. Rokowanie zależy od zaawansowania choroby, u osób z najcięższą postacią roczna śmiertelność wynosi prawie 30%, a niektóre dane mówią nawet o 50% śmiertelności.  

Dlaczego tak się dzieje? 

To ważne pytanie.  Przypatrzmy się jednej z najczęstszych przyczyn niewydolności – chorobie wieńcowej. Polska kardiologia ma się czym poszczycić, jeśli chodzi o leczenie zawałów serca, robimy to na światowym poziomie. Pacjenci w dużych miastach mogą nawet w kilkanaście minut znaleźć się w specjalistycznym ośrodku, gdzie uzyskają pomoc: wykonana im zostanie koronarografia i koronaroplastyka, czyli zostanie założony stent do zwężonej tętnicy wieńcowej. Ale tu zaczyna się problem. Pacjent opuszcza taką placówkę ze świadomością, że został wyleczony, dostaje leki i… wraca do poprzedniego stylu życia. No i w tym miejscu zacznie się problem. Ujawniła go w 2012 roku Fundacja Watch Health Care,  publikując raport, który do góry nogami wywrócił dobre samopoczucie i wyobrażenie lekarzy na temat leczenia i rokowania chorych po zawale serca w Polsce. 

Niewydolność serca. Spotkanie Stowarzyszenia Krystyn im. Krystyny Bochenek z dr n. med. Krystyną Bochenek-Klimczyk
Niewydolność serca. Spotkanie Stowarzyszenia Krystyn im. Krystyny Bochenek z dr n. med. Krystyną Bochenek-Klimczyk

To dobrze leczycie ten zawał czy źle?

Efekt początkowy, czyli  udrożnienie tętnic wieńcowych i zapobieganie ostrym powikłaniom zawału, to rzeczywiście jest rewelacja, to nam się udało, ale okazało się, że rok po zawale, nawet najlepiej leczonym, umiera 19 proc chorych !!! W ciągu kolejnych czterech lat aż 33 procent, a więc co trzeci!!!! Dlaczego? Co takiego się stało? Otóż stało się to, że pacjenci trafiający w stanie ostrym do szpitali nie mieli pojęcia, co spowodowało ich chorobę, jak powinni postępować i co zrobić, żeby nie było nawrotów choroby, żeby serce poprawiło swoją kondycję i nie rozwinęło niewydolności. Brak kontynuacji opieki nad pacjentem, niewystarczające nakłady na profilaktykę i rehabilitację to problem. Dodam, że od końca zeszłego roku zaczął funkcjonować  program koordynowanej opieki specjalistycznej dla chorych po zawale serca. 

Czy niewydolne serce daje jakieś znaki? Jakie są objawy tej choroby?

Chorzy z niewydolnością serca zgłaszają przede wszystkim nadmierną męczliwość, duszność w trakcie wysiłku, obrzęki kończyn dolnych, suchy kaszel. W późniejszym etapie choroby duszność występuje także w spoczynku, płyn zaczyna gromadzić się w jamie brzusznej czy wokół płuc, słaba praca serca wpływa negatywnie na funkcjonowanie innych narządów. Wyobraźmy sobie takiego człowieka jako kogoś, kto ciągnie u nóg kule z łańcuchami, jest stale zmęczony, a każdy jego krok  okupiony jest  dużym wysiłkiem i potem. Jakość życia takich chorych znacznie się pogarsza.

Zmęczenie, duszność najpierw związana z wysiłkiem, potem nawet w spoczynku, kaszel po wysiłku, w nocy, obrzęki kostek to  objawy niewydolności serca. Czy jest jakiś pierwszy sygnał tej choroby i konkretna jej przyczyna?

Niestety, niewydolność serca nie daje takiego sygnału, ponieważ jej objawy nie są w pełni charakterystyczne, a choroba ta ma wiele przyczyn. Prowadzą do niej: nieleczone, bądź źle leczone nadciśnienie, choroba niedokrwienna i zawał serca, wady zastawkowe, wady wrodzone czy zaburzenia rytmu serca, np. migotanie przedsionków. Objawy mogą być najróżniejsze. Szybsza męczliwość jest chyba tym najważniejszym sygnałem, objawem, który powinien zmusić do szukania przyczyny.

Jeśli jakąś czynność, np. wejście po schodach na drugie-trzecie piętro mogłem wcześniej wykonać bez problemu, a teraz sprawia mi to trudność i muszę odpocząć, to trzeba się zbadać w kierunku niewydolności serca.

Czy są jakieś kryteria tej męczliwości. Osoby starsze zwykły powtarzać, że przecież w pewnym wieku to naturalne, że nie ma się sił dwudziestolatka i można przecież mieć zadyszkę przy wchodzeniu po schodach.

Absolutnie się z takim rozumowaniem nie zgodzę. Wiek ma niewiele wspólnego ze stanem naszego zdrowia. Nawet 70-latkowie biegają w maratonach czy zdobywają szczyty górskie. Natomiast to, co ma z tym wspólnego, to nasz styl życia. Powiem brutalnie: w większości przypadków sami pracujemy na to, że za kilkanaście lat będziemy mieć niewydolność serca. Statystki są nieubłagane. Co piąty z nas w którymś momencie swojego życia trafi do szpitala z objawami niewydolności serca. Nie ruszamy się, palimy papierosy, nie dbamy o zdrową dietę.

Lekarze używają specjalnej skali do określenia ciężkości objawów niewydolności serca– jest to skala NYHA zaproponowana przez Nowojorskie Towarzystwo Kardiologiczne  (New York Heart Association). Chory w klasie NYHA I to chory z niewydolnością serca, która nie ogranicza jego aktywności fizycznej, chory w klasie NYHA IV to chory, u którego dolegliwości występują w spoczynku a najmniejszy wysiłek je potęguje.

Kiedy powinniśmy się niepokoić?  

Przede wszystkim wtedy, kiedy coś, co robiliśmy do tej pory bez problemu, zacznie nam sprawiać trudność. Wchodziliśmy na trzecie piętro, a teraz nie możemy? Brak nam tchu, musimy w trakcie odpocząć? To wyraźny sygnał, by udać się do lekarza. Szliśmy do tej pory 300-500 metrów do sklepu, a teraz musimy przystawać i udawać, że oglądamy wystawy? To powód do niepokoju. 

Co się wtedy dzieje z organizmem, gdy serce jest niesprawne, niewydajne, nie pompuje tyle krwi, ile potrzebujemy?

W niewydolności serca zmniejsza się tzw. rzut serca, czyli objętości krwi tłoczonej w ciągu jednej minuty do naczyń krwionośnych. Spadek rzutu serca w niewydolności lewej komory serca prowadzi do niedokrwienia narządów, w niewydolności prawej komory serca powoduje zastój krwi w tzw. łożysku naczyniowym, w niewydolności obukomorowej łączymy oba te problemy. Dochodzi do niedokrwienia serca, mózgu, mięśni narządów jamy brzusznej, głównie jelit i nerek, zastoju krwi i gromadzenia się nadmiernej ilości płynu w tkankach i jamach ciała, aktywacji pewnych mechanizmów neurohumoralnych. W konsekwencji pojawiają się obrzęki obwodowe, płyn może także gromadzić się w jamie brzusznej i wokół płuc, nasilają się zaburzenia trawienia i wchłaniania,  we krwi gromadzą się niewydalone przez nerki toksyczne końcowe produkty przemiany materii, mogą pojawić się groźne arytmie, upośledzeniu ulega układ krzepnięcia. 

Nogi puchną obie czy jedna?

Nogi mogą puchnąć z różnych powodów: z choroby żył, nerek, nieprawidłowego odżywienia organizmu, gdy mamy niski poziom białka. Z powodu chorób serca nogi najczęściej będą obrzęknięte symetrycznie, obie. W początkowym okresie choroby, rano, po nocy spędzonej w łóżku, nogi nie będą opuchnięte. Obrzęki, najczęściej okolicy kostek, czasami podudzi, nasilą się w ciągu dnia, w pozycji pionowej. W zaawansowanej  niewydolności chory może „mieć zgromadzone” w tkankach nawet kilkanaście litrów wody, a wtedy nie tylko kostki będą masywnie obrzęknięte, ale całe kończyny dolne, czasami również pośladki czy brzuch. 

Bardzo nas pani doktor postraszyła skutkami niewydolności serca.

Bardzo, a to nie koniec. Weźmy pod uwagę jedną z przyczyn niewydolności – nadciśnienie. Wiele osób ma nadciśnienie, ale kto je leczy prawidłowo?Według danych statystycznych, niecałe 30 proc. chorych. Kolejne 30 procent w ogóle nie wie, że ma nadciśnienie, wiec go nie leczy, a 36 proc. chorych  leczy, ale nieskutecznie, niedostatecznie. 

Z czego to wynika?

Trochę z naszej ignorancji, a trochę z tego, że nie zdajemy sobie sprawy, że chociaż nadciśnienie nie boli, to jest bardzo groźne. Przyczynia się do uszkodzenia wielu narządów, może doprowadzić do pęknięcia naczynia tętniczego i w konsekwencji nie tylko do krwawienia z nosa, ale takich stanów zagrożenia życia jak udar krwotoczny czy rozwarstwienie aorty.  Chorzy nie są świadomi także faktu, że ich organizm przyzwyczaja się do podwyższonego ciśnienia. Ciśnienie skurczowe  140-150-160 mmHg, czasami i wyższe – organizm adoptuje się do takich warunków, chorzy dobrze funkcjonują, nic ich nie boli, no może od czasu do czasu głowa.  Ta sytuacja trwa długo, czasami wiele lat, i w którymś momencie chory ma rozpoznane nadciśnienie tętnicze i włączone leki. I co się dzieje? Po obniżeniu ciśnienia pacjent czuje się gorzej, jest osłabiony, zmęczony. Co robi?  Odstawia leki! Albo sam zaczyna dobierać sobie dawki – tę tabletkę to weźmie tylko połowę, a tamtą od czasu do czasu.  Jeżeli lekarz nie wytłumaczy pacjentowi, że po włączeniu leczenia będzie okres przejściowy, z nieco gorszym samopoczuciem, to pacjent nie będzie współuczestniczył w swoim leczeniu.

Czy niewydolność serca da się leczyć?

Powiem tak: niewydolność serca to śmiertelna choroba, której da się zapobiegać i którą da się leczyć. Da się zapobiegać poprzez eliminację tzw. modyfikowalnych czynników ryzyka chorób układu krążenia, bo to one najczęściej prowadzą do niewydolności. Czyli zaczynamy się ruszać, rzucamy palenie,  stosujemy zdrową dietę, pilnujemy wartości ciśnienia tętniczego, pilnujemy wartości glikemii, jeżeli mamy cukrzycę, uczymy się jak radzić sobie ze stresem.  Dane statystyczne są alarmujące: jesteśmy leniwi! 1/4 uczniów poza lekcjami w-f w szkole, prawie w ogóle się nie rusza – mam na myśli aktywność fizyczną o umiarkowanej intensywności. Na wysiłek fizyczny o dużej intensywności ponad 35% uczniów przeznacza mniej niż 30 minut w tygodniu lub nie ćwiczy wcale. Niestety, przeważają w tych grupach dziewczęta. 

A my, ludzie w średnim wieku, ile razy powinniśmy ćwiczyć?

Według wytycznych Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), co najmniej 5 razy w tygodniu, co najmniej godzinę.

Powiem szczerze, nierealne. 

Ależ realne, tu chodzi o bardzo proste aktywności. Nie od razu musimy przebierać się w supermodny strój i biegać. Wystarczy, że jadąc na zakupy, wysiądziemy dwa przystanki wcześniej i pójdziemy ten odcinek do sklepu szybkim marszem. Albo, zamiast jechać z parteru windą,  dwa pierwsze piętra pokonamy po schodach i dopiero potem wsiądziemy do windy. Wprowadzenie regularnej codziennej aktywności jest kluczowe dla zdrowego serca.  Naturalnie, kto może chodzić na basen, ten powinien, bo to najlepsza  forma aktywności, odciążająca kręgosłup i stawy. Coraz bardziej popularny jest też marsz z kijkami, tzw nordic walking. Zachęcam do jazdy na rowerze, czy w terenie, czy w domu na rowerku stacjonarnym  Każda forma aktywności ruchowej, dostosowana do naszych upodobań i możliwości jest wskazana.

Jak się leczy niewydolne serce?

Łatwiej zapobiegać niż leczyć, więc lepiej żeby wspomniani uczniowie zaczęli się ruszać. Bo  dobre nawyki wykształcone w młodości pozostaną w dorosłym życiu. Gdy już mamy objawy niewydolności serca, potrzebna jest przede wszystkim  diagnostyka. Trzeba się zgłosić do lekarza rodzinnego, który skieruje do kardiologa.  Zostaną wykonane badania  EKG,  echokardiografia,  dodatkowe badania krwi i zostanie włączone leczenie. I tu ważna informacja, leczymy  przyczyny prowadzące do niewydolności serca. Jak ktoś ma zaburzenia rytmu serca, zostaną mu włączone leki antyarytmiczne,  jak ktoś ma nadciśnienie, leczymy nadciśnienie. Chorym z chorobą wieńcową czy wadą zastawkową może zostać zaproponowany zabieg kardiochirurgiczny czy kardiologiczny. Niektórym chorym można poprawić kurczliwość serca poprzez wszczepienie tzw. urządzeń synchronizujących CRT. Trzeba też wspomnieć o leczeniu kardiochirurgicznym krańcowo niewydolnych serc, czyli wszczepianiu urządzeń wspomagających pracę komór serca i przeszczepie serca. 

Skoro wiemy, że niewydolności serca można zapobiegać, a także leczyć, to czy z tą chorobą można dobrze żyć? 

Tak, pod warunkiem, że dobrze kontrolowane będą czynniki ryzyka i leczenie będzie prowadzone regularnie. Pacjent, który współpracuje z lekarzem to podstawa, a 2/3 sukcesu to zdrowy styl życia. I tu uwaga, nie palimy papierosów, albo natychmiast rzucamy. 

Mówi się, że kluczowe jest w dbaniu o serce kontrolowanie trzech parametrów: ciśnienia, tętna i wagi. Jaką rolę odgrywają? 

O ciśnieniu już mówiłam, jeśli chodzi o zbyt wysoką wagę sytuacja jest jasna. Nadwaga i otyłość są przyczyną wielu chorób, nie tylko krążenia, także hormonalnych, nowotworowych. Powinniśmy trzymać prawidłową wagę, pilnując BMI. Oblicza się je, podnosząc wzrost  w metrach do kwadratu, a następnie dzieląc naszą wagę w kilogramach przez uzyskany wcześniej wynik. Prawidłowe BMI wynosi między 19 a 25. Powyżej 25 do 30 to nadwaga, a powyżej 30 to otyłość. 

Czy są jakieś potrawy, których nasze serce nie lubi?

Tak, ale to nie dotyczy tylko serca. Nasz organizm nie lubi… węglowodanów prostych, czyli cukru. Bezwzględnie powinniśmy go wyeliminować z diety. To trucizna. Owszem, glukoza jest potrzebna dla mózgu, ale powinny jej dostarczać węglowodany złożone. Słodycze nie są nam potrzebne do niczego, nie mają żadnych wartości odżywczych. Nadmierna ilość glukozy z cukrów prostych prowadzi do podwyższonego stężenia trójglicerydów, które przyspieszają miażdżycę. 

Nic słodkiego nie można?

Można, jeden mały kawałek gorzkiej czekolady od czasu do czasu. I tyle. To kwestia wyboru. Przyjemność słodkiego plus leki i choroby, czy brak przyjemności i brak leków. Warto też zwrócić uwagę w diecie na  tłuszcze nasycone pochodzenia zwierzęcego. Mięso: indyka, kaczkę lub wołowinę można jeść nie częściej niż trzy razy w tygodniu. Wieprzowinę odstawić całkowicie, bo jest za tłusta. Podstawę codziennych posiłków powinny stanowić warzywa, rośliny zbożowe i strączkowe z dodatkiem nabiału, orzechów, łyżki oleju. Warto podkreślić, że podstawę tzw. Piramidy Zdrowego Odżywiania stanowi aktywność ruchowa!

A jak to jest z tym tętnem?

Co do tętna, prawidłowe spoczynkowe to 60-70 uderzeń na minutę. Gdy wykonujemy wysiłek, serce przyśpiesza, gdy śpimy, zwalnia. Jeśli mamy tętno przyspieszone,  powyżej 100 uderzeń na minutę albo niemiarową akcję serca,  powinniśmy to diagnozować.  Czasami szybka akcja serca wynika z niewytrenowania i siedzącego trybu życia, czasami powodują ją takie stany jak anemia, nadczynność tarczycy, odwodnienie, gorączka. Trzeba pamiętać, że im jesteśmy starsi, tym mamy większą tendencję do wystąpienia migotania przedsionków. Migotanie przedsionków może być przyczyną udaru niedokrwiennego a niekontrolowane przyczyniać się do niewydolności serca. Skuteczne leczenie pacjentów z niewydolnością serca wymaga nie tylko stosowania odpowiednich leków czy procedur medycznych, musi i powinno być kompleksowe, ale przede wszystkim wymaga wiedzy dotyczącej stylu życia . Pacjent musi wiedzieć, dlaczego jego serce robi się niewydolne i współpracować z lekarzem, by do tego nie dopuścić.

Rozmawiała: Maria Zawała

 

Dr n. med. Krystyna Bochenek-Klimczyk, kardiochirurg, w trakcie specjalizacji z kardiologii, lekarz w Śląskim Centrum Chorób Serca w Zabrzu, współautorka kilkudziesięciu publikacji naukowych, doniesień zjazdowych oraz rozdziałów w monografiach. Propagatorka  wiedzy na temat zapobiegania chorobom układu krążenia. Współautorka, razem z Agnieszką Storch-Uczciwek, książki  „Ja i moje serce, zdrowe, chore, operowane”. Współredaguje stronę dla pacjentów www.jaimojeserce.eu. Czas wolny spędza z aparatem fotograficznym, książką lub w ogrodzie. 

Rozmowa o niewydolnym sercu odbyła się na Scenie w Galerii Katowickiej. Dr n. med. Krystyna Bochenek-Klimczyk była gościem comiesięcznych spotkań organizowanych przez Stowarzyszenia Krystyn im. Krystyny Bochenek w ramach „Galerii Krystyn”.  To projekt, realizowany dzięki uprzejmości Teatru Śląskiego im. St. Wyspiańskiego w Katowicach. W trakcie spotkań, m.in. Krystyny-lekarki dzielą się z imienniczkami wiedzą o zdrowiu.

Tagi
Pokaż więcej

Zobacz również

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

×

Szanowni Państwo, w związku z obowiązywaniem przepisów RODO informujemy, iż jako podmiot przetwarzający dane osobowe realizujemy swoje obowiązki zgodnie z nowymi standardami. Prosimy o zapoznanie się kliknij by zapoznać

Close